Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław P. usłyszał dwa zarzuty w związku ze śledztwem dotyczącym giełdy kryptowalut Zondacrypto. Chodzi o płatną protekcję oraz uprzywilejowanie części wierzycieli kosztem pozostałych klientów. Śledczy przesłuchują go od dwóch dni, a sprawa łączy się z szerszym postępowaniem dotyczącym problemów finansowych platformy.
- Prezesowi PKOl przedstawiono zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia części wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w sytuacji grożącej niewypłacalnością.
- Za pierwszy z czynów grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, za drugi do 2 lat więzienia, ograniczenie wolności lub grzywna.
- Według ustaleń TVN24 Radosław P. miał odzyskać cały zainwestowany kapitał z Zondacrypto, podczas gdy inni klienci giełdy nie mogli wypłacić swoich środków.
- Media informowały wcześniej, że prezes komitetu miał otrzymać od szefa Zondacrypto zegarek warty 40 tys. euro oraz inne prezenty.
- Śledztwo dotyczące Zondacrypto połączono z postępowaniem w sprawie zaginięcia założyciela giełdy Sylwestra Suszka.
Co dokładnie zarzuca prokuratura?
Prokuratura Krajowa nie zwalnia tempa w sprawie Zondacrypto. W piątek kontynuowano czynności z udziałem Radosława P., którego dzień wcześniej zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Przesłuchanie trwało tak długo, że prokurator musiał je przerwać z uwagi na późną porę, a wznowiono je dopiero następnego dnia.
Śledczy postawili prezesowi PKOl dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy płatnej protekcji, czyli powoływania się na wpływy w zamian za korzyści majątkowe. Kodeks karny przewiduje za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Drugi zarzut mówi o zaspokojeniu jednej grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem pozostałych w sytuacji, gdy firmie groziła niewypłacalność. Tutaj sankcje są łagodniejsze i mogą oznaczać grzywnę, ograniczenie wolności albo maksymalnie 2 lata więzienia.
Warto zaznaczyć, że oba zarzuty wynikają z tego samego wątku śledztwa, choć dotyczą innych aspektów sprawy. Pierwszy odnosi się do relacji prezesa PKOl z władzami Zondacrypto, drugi zaś do sposobu, w jaki traktowano klientów giełdy w okresie narastających problemów z płynnością.
Jak wyglądało zatrzymanie?
Akcja funkcjonariuszy CBZC odbyła się w czwartek rano. Radosław P. został zatrzymany, a następnie przewieziony do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. To właśnie ten wydział prowadzi całe postępowanie dotyczące giełdy kryptowalut.
Po południu zamaskowani funkcjonariusze wyprowadzili prezesa PKOl z samochodu i doprowadzili go na przesłuchanie. Zapytany przez dziennikarzy, czy czuje się ofiarą, odpowiedział, że czuje się nią w bardzo dużym stopniu.
Polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego będzie. Zobaczymy, kto jest winny – powiedział Radosław P.
Dopiero tuż po północy w piątek, po zakończeniu wszystkich czynności, prezes komitetu opuścił budynek katowickiej prokuratury.
Co z uprzywilejowaną wypłatą środków?
Sprawa nabrała nowego wymiaru, gdy w czwartek wieczorem TVN24 poinformowało, że Radosław P. zdołał odzyskać całość zainwestowanego w Zondacrypto kapitału. W praktyce oznaczałoby to, że prezes PKOl został potraktowany zupełnie inaczej niż tysiące pozostałych klientów giełdy, którym zablokowano dostęp do środków.
Według ustaleń stacji zarzut płatnej protekcji może wiązać się z powoływaniem się przez Radosława P. na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Miał on podjąć się załatwienia sprawy dla Przemysława Krala, który kierował Zondacrypto, a UOKiK właśnie w tym czasie przyglądał się działalności giełdy.
Skąd wątek zegarka za 40 tysięcy euro?
Kilka dni wcześniej, w poniedziałek, Wirtualna Polska oraz TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego dziennikarskiego śledztwa. Wynikało z nich, że prezes PKOl miał otrzymać od Przemysława Krala szereg prezentów, w tym zegarek o wartości 40 tys. euro. Dziennikarze wiązali ten fakt z rzekomym wstawiennictwem prezesa w sprawie problemów Zondacrypto z UOKiK.
Sam Radosław P. odniósł się do tych doniesień w rozmowie z TV Republika. Zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Kral jedynie pomógł mu w jego zakupie. Ta wersja wydarzeń różni się jednak od tego, co ustalili dziennikarze śledczy.
Jak zaczęły się problemy Zondacrypto?
Pierwsze sygnały o kłopotach giełdy pojawiły się na początku kwietnia. Money.pl i Wirtualna Polska dotarły wtedy do analizy pokazującej, że rezerwy bitcoinów Zondacrypto spadły o 99 proc. To był sygnał alarmowy, po którym zaczęły napływać informacje od użytkowników zgłaszających problemy z wypłatą środków.
W połowie kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo dotyczące oszustw znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy powiązanych z działalnością giełdy. Skala sprawy okazała się na tyle duża, że do prokuratury wpłynęło już kilka tysięcy zawiadomień o możliwym przestępstwie.
Na początku sierpnia doszło do połączenia dwóch wątków śledztwa. Jeden dotyczył samej giełdy Zondacrypto, drugi zaś zaginięcia jej założyciela Sylwestra Suszka, który zniknął w 2022 roku. Od tego momentu całość prowadzi wydział Prokuratury Krajowej w Katowicach zajmujący się przestępczością zorganizowaną i korupcją.
Jak wyglądała współpraca PKOl z giełdą?
Zondacrypto od października 2025 roku pełniło funkcję sponsora generalnego Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Współpraca zakończyła się jednak w miarę narastania problemów giełdy. W kwietniu 2026 roku prezes komitetu zapowiedział, że jeśli do końca miesiąca nie wpłynie kolejna transza środków sponsorskich, umowa zostanie zerwana.
Ostatecznie 30 kwietnia zapadła decyzja o wygaszeniu i demontażu neonu reklamowego sponsora, który wisiał w siedzibie komitetu w Warszawie. To był symboliczny koniec współpracy, choć jak się okazuje, konsekwencje tej relacji dla samego prezesa PKOl dopiero teraz nabierają realnego, prawnego wymiaru.
Źródło: businessinsider.com.pl

