Jonny Caplan, przedsiębiorca i szef Tech Talk Media oraz Impossible Media, przekonuje, że dyskusja o zastępowaniu ludzi przez sztuczną inteligencję toczy się w złym kierunku. Zamiast pytać, co maszyny mogą przejąć od człowieka, powinniśmy zastanowić się, czego nigdy nie będą w stanie odtworzyć. Jego zdaniem to właśnie różnice między człowiekiem a algorytmem stanowią fundament potencjalnie bardzo owocnej współpracy.
- Sztuczna inteligencja potrafi analizować emocje i rozpoznawać wzorce językowe, ale nie odczuwa niczego naprawdę, co odróżnia rozumienie emocji od jej przeżywania.
- Instynkt, będący według autora jedną z najbardziej niedocenianych cech w biznesie, wynika z doświadczeń, błędów i lekcji życiowych, których maszyna nigdy nie przeżyła.
- Z danych Stanford AI Index za 2025 rok wynika, że 78 proc. organizacji korzystało z AI w 2024 roku, podczas gdy rok wcześniej odsetek ten wynosił 55 proc.
- Badania McKinsey pokazują, że 64 proc. respondentów uważa, iż AI wspiera innowacyjność w ich firmach, choć jedynie 39 proc. odnotowuje realny wpływ na wynik finansowy przedsiębiorstwa.
- Autor postuluje model współpracy, w którym maszyna zajmuje się badaniem i przetwarzaniem informacji, a człowiek pozostaje odpowiedzialny za decyzje i sens podejmowanych działań.
Dlaczego rozmowa o AI idzie w złą stronę?
Caplan zauważa, że powszechna narracja skupia się na tym, co technologia może odebrać ludziom, zamiast na tym, czego nigdy nie zdoła zaoferować. W jego ocenie to podejście jest odwrócone, bo prawdziwa wartość relacji człowiek-maszyna leży właśnie w tych obszarach, w których AI pozostaje bezradna.
Modele językowe potrafią naśladować empatię, formułować zdania brzmiące niezwykle wrażliwie, analizować ton wypowiedzi. Jednak, jak podkreśla autor, między rozumieniem emocji a jej faktycznym przeżywaniem istnieje przepaść. Maszyna nie wyczuje niepokojącej atmosfery w pokoju, zanim ktokolwiek się odezwie, ani nie poczuje nagłej, niewytłumaczalnej pewności, że komuś warto zaufać.
Instynkt jako coś, czego nie da się zaprogramować?
Warto zwrócić uwagę na to, jak Caplan opisuje rolę instynktu w podejmowaniu decyzji biznesowych. Wielu przedsiębiorców nie opiera się wyłącznie na danych, bo czasem po prostu wiedzą, że coś jest słuszne, nawet jeśli nie potrafią tego racjonalnie uzasadnić. Tego typu wyczucia nie da się przełożyć na arkusz kalkulacyjny ani zbudować wokół niego modelu statystycznego.
Instynkt, według autora, to suma wszystkich doświadczeń, popełnionych błędów, odniesionych sukcesów i spotkanych ludzi, w tym lekcji, których nawet nie byliśmy świadomi w danym momencie. Sztuczna inteligencja dysponuje ogromną ilością informacji i przetwarza je z imponującą szybkością, ale nigdy tego wszystkiego nie przeżyła. Nie podjęła fatalnej decyzji w wieku 28 lat i nie pamięta przez kolejną dekadę, dlaczego była ona błędem.
Czego autor oczekuje od swojego cyfrowego wspólnika?
Caplan przyznaje wprost, że nie chce, aby AI stała się jego kopią. Zależy mu raczej na idealnym uzupełnieniu, bo to właśnie odmienność maszyny czyni ją użyteczną. Docenia narzędzie, które nie potrzebuje kawy, nie męczy się, nie obraża, gdy usłyszy krytykę projektu, i nie zaczyna wątpić w kompetencje swojego rozmówcy.
W praktyce oznacza to możliwość rzucenia pomysłu o północy, zmiany zdania kilkanaście minut później, poproszenia o inne podejście, a następnie powrotu do pierwotnej koncepcji, bez obawy, że narzędzie się zniecierpliwi. Co istotne, taki asystent nie potrzebuje urlopu ani weekendu i nie żywi urazy, gdy inny projekt zyskał większe uznanie.
Chcę mieć obok siebie coś, co potrafi wchłonąć ogromną ilość informacji, pracować z niezwykłą szybkością i nigdy się nie nudzić, podczas gdy człowiek pozostaje odpowiedzialny za to, co sprawia, że praca w ogóle ma sens.
AI też bywa niedoskonała, i to chyba dobrze?
Ciekawym wątkiem artykułu jest spostrzeżenie, że sztuczna inteligencja potrafi zaskakująco pomylić się, mimo pozornie doskonałej odpowiedzi. Caplan opisuje sytuacje, w których rozmowa z AI prowadzi do interesującej myśli, po czym system pewnie prezentuje coś zupełnie błędnego albo nie rozumie prostego polecenia, mimo trzykrotnego wyjaśnienia.
Z drugiej strony, to właśnie ta niedoskonałość czyni technologię bardziej ludzką niż mogłoby się wydawać. Ludzie również mylą się spektakularnie, z tą różnicą, że potrafią po chwili wpaść na genialny pomysł. Bywają irracjonalnie zaangażowani w coś, czego nikt inny nie rozumie, podejmują ryzyko wbrew wszelkim dowodom i czasem wierzą, że zdołają zrobić coś, co inni uznają za niemożliwe. Ta odwaga, w odpowiednich warunkach, doprowadziła do powstania wielu firm, wynalazków i produktów, które inaczej nigdy by nie ucznymu światła dziennego.
Ile firm faktycznie korzysta z AI?
Skala adopcji sztucznej inteligencji w biznesie rośnie w bardzo szybkim tempie, co potwierdzają twarde dane przywołane w artykule.
| Wskaźnik | 2023 | 2024 |
|---|---|---|
| Organizacje korzystające z AI | 55 proc. | 78 proc. |
| Zastosowanie generatywnej AI w co najmniej jednej funkcji biznesowej | 33 proc. | 71 proc. |
Dane pochodzą ze Stanford AI Index z 2025 roku. Autor zwraca jednak uwagę na istotny niuans wynikający z badań McKinsey. Choć 64 proc. respondentów twierdzi, że AI wspiera innowacyjność w ich organizacjach, jedynie 39 proc. dostrzega realny wpływ na wynik finansowy firmy na poziomie całego przedsiębiorstwa. Wdrożenie technologii i umiejętne jej wykorzystanie to, jak podkreśla Caplan, dwie zupełnie różne sprawy.
Kto powinien podejmować ostateczne decyzje?
Autor przywołuje słowa Steve’a Jobsa z 1994 roku, który powiedział: Technologia nie znaczy nic. Ważne jest to, żeby wierzyć w ludzi, dodając że wystarczy dać zdolnym osobom dobre narzędzia, aby stworzyły coś wspaniałego. Choć te słowa padły na długo przed erą ChatGPT, w opinii Caplana pozostają zaskakująco aktualne, bo to zawsze człowiek decyduje, co warto tworzyć.
Sztuczna inteligencja może wykonać badanie rynku, uporządkować dane, znaleźć wzorce i podważyć dotychczasowe założenia, przyspieszając cały proces twórczy. Mimo to, jak podkreśla autor, to człowiek musi zdecydować, czy dany pomysł w ogóle jest wart realizacji. Kreatywność nie polega bowiem wyłącznie na generowaniu koncepcji, lecz na trosce o nią na tyle silnej, by kontynuować pracę nawet wtedy, gdy otoczenie tego nie rozumie.
Czy to początek udanego partnerstwa?
Caplan nie postrzega relacji człowiek-maszyna jako rywalizacji, lecz jako coś na kształt udanego związku. Jedna strona potrzebuje snu, druga nie. Jedna czasem nie ma pojęcia, co robi, druga potrafi z przekonaniem podać odpowiedź nawet wtedy, gdy sama niczego nie rozumie.
Człowiek wnosi do tej relacji instynkt, emocje, ambicję, doświadczenie i odrobinę irracjonalnej pewności siebie, a niekiedy również zwyczajną nieporadność. Sztuczna inteligencja oferuje w zamian cierpliwość, pamięć, moc obliczeniową i gotowość do kolejnej próby bez cienia zniecierpliwienia. W praktyce sprawdza się to najlepiej wtedy, gdy obie strony pamiętają, kto ostatecznie ma głos decydujący.

