Prezydent Donald Trump nazwał ją największą umową naftową w historii. Chodzi o kontrakt dający Stanom Zjednoczonym kontrolę nad strategicznymi wenezuelskimi złożami ropy, a jego głównym beneficjentem jest mało znany poza Ameryką Południową biznesmen Alejandro Betancourt López. Ten 46-letni magnat od lat współpracował z władzami w Caracas, a jednocześnie od lat jest obiektem śledztw prowadzonych w pięciu różnych krajach.
- Firma North American Blue Energy Partners, zarejestrowana na Barbadosie i kierowana przez Betancourta, przejmie produkcję i sprzedaż ropy z 17 złóż zawierających łącznie około 65 mld baryłek surowca.
- Betancourt zaczynał karierę w Wenezueli za czasów Hugo Cháveza, gdzie jego firma Derwick Associates otrzymała 12 rządowych kontraktów bez przetargu na łączną kwotę 5 mld dolarów.
- Organizacje antykorupcyjne szacują, że część zleceń mogła zostać przepłacona nawet o 138 procent, choć biznesmen nigdy nie został skazany za żadne przestępstwo.
- Sekretarz stanu USA Marco Rubio uzasadnił wybór Betancourta jego doświadczeniem w produkcji ropy, brakiem aktywnych śledztw w Stanach Zjednoczonych oraz historycznym wsparciem dla wenezuelskiej opozycji.
- Według Axios to właśnie Betancourt miał odegrać rolę pośrednika podczas operacji wojskowej z 3 stycznia, w wyniku której siły amerykańskie zatrzymały Nicolása Maduro.
Skromne początki i szkolne znajomości
Leopoldo Alejandro Betancourt López urodził się w Caracas w lutym 1980 roku, w rodzinie o średnim statusie majątkowym. Ukończył Suffolk University w Bostonie, a dziś jego majątek szacowany jest na około 2,6 mld dolarów, czyli mniej więcej 1,9 mld funtów.
Sam zainteresowany w swoim CV tłumaczy sukces zawodowy przedsiębiorczym duchem. Wenezuelscy dziennikarze śledzący jego karierę twierdzą jednak coś innego. Ich zdaniem wszystko zaczęło się w salach prywatnej katolickiej szkoły Instituto Cumbres de Caracas, gdzie Betancourt poznał Javiera Alvarado Pardiego, syna człowieka, który później został prezesem Electricidad de Caracas, wiceministrem energii oraz członkiem zarządu państwowego koncernu PDVSA.
W 2009 roku, w szczycie kryzysu energetycznego, Alvarado przedstawił Betancourta i jego wspólników swojemu ojcu, zapewniając, że są w stanie rozwiązać problem, mimo że nie mieli żadnego doświadczenia w branży elektroenergetycznej – opisuje wenezuelski dziennikarz Alek Boyd, który śledzi poczynania biznesmena od 2011 roku.
Krótko po tym spotkaniu firma Derwick Associates, założona przez Betancourta wspólnie z kuzynem, otrzymała bez żadnego przetargu 12 kontraktów rządowych o łącznej wartości 5 mld dolarów. Wtedy właśnie w Wenezueli narodziło się określenie bolichicos, czyli połączenie słowa bolivarianos, nawiązującego do rewolucji Cháveza, oraz chicos, oznaczającego chłopców.
Adwokat biznesmena w Stanach Zjednoczonych, Jon Sale, odrzuca jednak takie etykietowanie. Jak twierdzi w rozmowie z BBC News Mundo, to termin ukuty przez media, opisujący grupę młodych ludzi, których jedyną wspólną cechą jest odniesiony sukces zawodowy. Sama firma Derwick Associates zapewnia z kolei, że wszystkie projekty elektryfikacyjne zostały zrealizowane w całości.
Rosnące imperium i rosnące podejrzenia
Organizacje antykorupcyjne, w tym Transparency Venezuela oraz Organized Crime and Corruption Reporting Project, twierdzą co innego. Według nich część projektów w ogóle nie została ukończona albo została wykonana wadliwie. Raport Transparency Venezuela z 2018 roku wskazywał, że 11 zleceń przyznanych Derwick powinno kosztować łącznie 2,1 mld dolarów. Jeśli te wyliczenia są prawdziwe, oznaczałoby to przepłacenie przez rząd o aż 138 procent.
Zespół prawny Betancourta konsekwentnie odrzuca zarzuty dotyczące zawyżania rachunków, nazywając je politycznie motywowaną próbą oczerniania. Mimo krytyki wenezuelskie władze dość szybko pozwoliły Derwick wejść też w sektor naftowy.
Warto jednak dodać, że działalność biznesmena od dawna wykracza poza granice Wenezueli. W połowie poprzedniej dekady rozpoczął ekspansję międzynarodową, kupując udziały w hiszpańskiej firmie okularowej Hawkers, której w 2016 roku został większościowym akcjonariuszem i prezesem. Nabył także instytucje bankowe w Szwajcarii oraz w Afryce. Według ustaleń Transparency Venezuela sieć jego biznesów obejmuje dziś około 50 spółek rozsianych po 16 krajach.
Śledztwa w kilku krajach naraz
Już w 2013 roku były amerykański ambasador w Wenezueli, Otto Reich, złożył pozew przeciwko Betancourtowi oraz dwóm jego współpracownikom, zarzucając im przekazywanie znacznych sum wenezuelskim urzędnikom w zamian za przyznawane kontrakty. Pozew ten oddalono pięć lat później, ale kłopoty prawne biznesmena wcale się na tym nie skończyły.
W ostatnich latach śledztwa wobec Betancourta i innych bolichicos wszczęły organy sądowe w Hiszpanii, Szwajcarii, Andorze oraz Stanach Zjednoczonych. Wszystkie dotyczyły podejrzeń o udział w schematach korupcyjnych związanych z PDVSA. Biznesmen nie usłyszał jednak żadnych zarzutów i konsekwentnie zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom.
W 2025 roku znów pojawił się w nagłówkach, gdy brytyjska policja dwukrotnie zatrzymała go w Londynie, gdzie mieszkał od kilku lat. Kilka dni później hiszpańskie służby przeszukały należący do niego pałacowy majątek Alamín, zlokalizowany w prowincji Toledo. Obie akcje miały związek ze śledztwem w sprawie prania pieniędzy, wszczętym przez szwajcarską prokuraturę.
Odnosząc się do tych oskarżeń, prawnik Betancourta sugeruje, że biznesmen jest celem ataków właśnie z powodu swoich powiązań z innymi młodymi, pewnymi siebie wenezuelskimi przedsiębiorcami.
To grupa bardzo skutecznych młodych przedsiębiorców, niektórzy złamali prawo, inni nie, ale wszystkich wrzuca się do jednego worka – powiedział BBC News Mundo adwokat Jon Sale.
Dlaczego to akurat on?
Sekretarz stanu USA Marco Rubio, pytany w rozmowie z wenezuelskim dziennikarzem Sergio Novellim, podał trzy powody wyboru Betancourta na partnera biznesowego. Po pierwsze, biznesmen ma udokumentowane doświadczenie w produkcji ropy naftowej. Niektórzy eksperci twierdzą, że firma Nabep wydobywa obecnie około 180 tys. baryłek ropy dziennie, nieco mniej niż ponad 200 tys. baryłek raportowanych przez koncern Chevron, choć inni podważają wiarygodność tych danych.
Po drugie, Rubio zaznaczył, że Betancourt nie jest obecnie objęty żadnym śledztwem prowadzonym przez władze amerykańskie. Trzeci argument dotyczył jego politycznych sympatii.
To osoba, która zdecydowanie popierała opozycję – powiedział Rubio, uzasadniając wybór Betancourta jako partnera w umowie naftowej.
W przeciwieństwie do innych biznesmenów, którzy prosperowali pod rządami Cháveza, Betancourt i jego wspólnicy nigdy nie identyfikowali się ideologicznie z jego ruchem politycznym. Po prostu dostrzegli okazję biznesową i z niej skorzystali, jak ujął to jeden z cytowanych analityków. Gdy sytuacja polityczna zaczęła się zmieniać, Betancourt zmienił się razem z nią, nawiązując relacje z liderem opozycji Juanem Guaidó jeszcze podczas pierwszej kadencji Trumpa.
Ta relacja pomogła mu zbudować kontakty z amerykańskimi urzędnikami, w tym z Mauricio Claverem-Carone, byłym specjalnym wysłannikiem Stanów Zjednoczonych do Ameryki Łacińskiej, a także z innymi osobami bliskimi Trumpowi, jak choćby były burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. Tak przynajmniej twierdzi dziennikarz Alek Boyd.
Co ciekawe, gdy w 2019 roku Betancourt zaangażował się w nieudaną próbę odsunięcia od władzy Nicolása Maduro, ówczesny prezydent odpowiedział mu tym samym, usuwając go z branży naftowej i zmuszając do życia na przemian w Madrycie i Londynie.
We właściwym miejscu, we właściwym czasie
Nawiązane wcześniej kontakty z władzami w Waszyngtonie okazały się jednak kluczowe w łagodzeniu presji prawnej wywieranej na biznesmena pod koniec 2025 roku. Według Washington Post amerykańskie władze miały naciskać na Szwajcarię, aby ta wycofała wniosek o ekstradycję Betancourta rozpatrywany przez brytyjskie sądy. Szwajcaria przychyliła się do tej prośby, a w maju londyński sąd zniósł nałożony na niego zakaz opuszczania kraju.
Adwokat biznesmena wyjaśnił BBC News Mundo, że Szwajcaria nie przedstawiła dowodów wymaganych przez angielskich sędziów na poparcie wniosku o ekstradycję, dlatego zakaz podróżowania został zniesiony. Zastrzegł jednak, że nie oznacza to automatycznie zakończenia szwajcarskich śledztw.
Według portalu Axios, tuż po zakończeniu operacji wojskowej z 3 stycznia, w wyniku której siły amerykańskie zatrzymały Maduro oraz jego żonę Cilię Flores, Betancourt rozmawiał z ówczesną wiceprezydent Delcy Rodríguez i przekonał ją do kontaktu z sekretarzem Rubio. Wersję tę potwierdził jego prawnik.
Działał jako pośrednik. Nie miał nic wspólnego z odsunięciem Maduro od władzy, ale ponieważ wszyscy mu ufali, stał się pośrednikiem w tych rozmowach – wyjaśnił adwokat Jon Sale.
W środę Delcy Rodríguez, obecnie tymczasowa prezydent Wenezueli, publicznie stanęła w obronie Betancourta, twierdząc, że nie toczą się przeciwko niemu żadne sprawy ani w jej kraju, ani w Stanach Zjednoczonych.
Często człowieka osądza się w mediach jeszcze przed sądem – powiedziała Rodríguez, broniąc naftowego magnata.
Dla osób obserwujących karierę Betancourta od lat jedno wydaje się nie budzić wątpliwości. Jak podsumował dziennikarz Alek Boyd, biznesmen jest niezwykle skuteczny w unikaniu kłopotów i zawsze potrafi znaleźć się dokładnie tam, gdzie akurat trzeba, żeby zarabiać pieniądze.

