Dacia zmienia strategię i przenosi produkcję swoich elektrycznych aut z Chin do Europy. Powodem są unijne programy wsparcia dla elektryków, z których wykluczone są pojazdy sprowadzane spoza Starego Kontynentu. Rumuński producent, należący do francuskiego Renault, do 2030 roku planuje wprowadzić na rynek cztery modele elektryczne, zaczynając od nowej wersji Spring, budowanej już w Słowenii.
- Dacia od 2021 roku sprzedała łącznie 210 tysięcy egzemplarzy swojego elektrycznego modelu Spring, produkowanego dotychczas w Chinach.
- Francja i inne kraje Unii Europejskiej wprowadziły dopłaty do elektryków, które nie obejmują pojazdów importowanych z Chin, nawet jeśli producent formalnie należy do francuskiego koncernu.
- Nowa generacja Springa będzie produkowana w zakładzie w słoweńskim Novym Meście i oparta na konstrukcji Renault Twingo.
- Samochód zyska na wymiarach i będzie o 18 centymetrów dłuższy od chińskiego poprzednika.
- Do 2030 roku Dacia zamierza wprowadzić na rynek cztery modele elektryczne, a podstawowa wersja nowego Springa ma kosztować od 17 900 euro, czyli około 77 177 złotych.
Dlaczego produkcja w Chinach się nie opłaca
Dotychczasowy model Spring bazował na prostej i niedrogiej konstrukcji Renault K-ZE i był budowany w Chinach. Przez pewien czas taka strategia sprawdzała się doskonale, bo pozwalała utrzymać niską cenę auta i przyciągać klientów szukających najbardziej dostępnego elektryka na rynku.
Sytuacja zmieniła się jednak wraz z wprowadzeniem europejskich programów wsparcia dla elektromobilności. Francja, a za nią kolejne kraje Unii, zaczęły premiować pojazdy produkowane w Europie, jednocześnie wykluczając ze wsparcia te sprowadzane z Chin. W praktyce oznaczało to, że mimo francuskich korzeni Dacii, jej najpopularniejszy elektryk nie mógł korzystać z dopłat, na których opierali się konkurenci budujący samochody na Starym Kontynencie.
To postawiło markę w niewygodnej pozycji. Auto, które miało być odpowiedzią na potrzeby budżetowych klientów, straciło część swojej przewagi cenowej właśnie tam, gdzie dopłaty odgrywały największą rolę.
Popyt rośnie, a oferta nie nadąża
Jak zauważa Frank Marotte, wiceprezes Dacii do spraw sprzedaży i operacji, sytuacja na rynku zmienia się dynamicznie.
Od kwietnia obserwujemy, że we wszystkich segmentach znacznie rośnie udział pojazdów elektrycznych – powiedział agencji Reutera Frank Marotte.
Marotte dodał również, że popyt jest wyraźnie większy, a to, co ogranicza możliwości sprzedażowe marki, to fakt, że w ofercie znajduje się obecnie tylko jeden model elektryczny.
W praktyce oznacza to, że Dacia, mając ograniczoną gamę elektryków, nie jest w stanie w pełni wykorzystać rosnącego zainteresowania klientów tym segmentem. Stąd decyzja o rozszerzeniu oferty i jednoczesnym przeniesieniu produkcji bliżej europejskich odbiorców.
Nowy Spring z europejskiej fabryki
Odpowiedzią na te wyzwania jest nowa generacja modelu Spring, która trafi na linię produkcyjną w słoweńskim Novym Meście. Co istotne, samochód nie będzie już bazował na chińskim Renault K-ZE, a na konstrukcji Renault Twingo, co pozwoli zmienić charakter auta i jego parametry.
Nowy model będzie także większy od swojego poprzednika, o 18 centymetrów dłuższy, co może mieć znaczenie szczególnie dla klientów, którzy szukali dotąd nieco większej przestrzeni w kabinie, ale wybierali Springa ze względu na przystępną cenę.
W dotychczasowej strategii koncernu elektryki były raczej domeną Renault, a Dacia stawiała głównie na samochody spalinowe, dostępne w niskich cenach. Przeniesienie produkcji do Europy i rozbudowa gamy elektrycznej to wyraźny sygnał, że marka zmienia podejście do elektromobilności.
Cztery elektryki do 2030 roku
Zgodnie z planami przedstawionymi przez Reutera, do 2030 roku Dacia zamierza wprowadzić na rynek cztery modele elektryczne. Nowy Spring będzie pierwszym z nich, a jego podstawowa wersja ma kosztować od 17 900 euro, co po przeliczeniu daje kwotę około 77 177 złotych.
W zależności od dalszych decyzji koncernu, kolejne modele mogą różnić się zarówno rozmiarem, jak i przeznaczeniem, jednak wspólnym mianownikiem ma być produkcja realizowana w Europie, co pozwoli korzystać z lokalnych programów wsparcia. W praktyce może to oznaczać, że marka, znana dotąd głównie z budżetowych samochodów spalinowych, w kolejnych latach coraz silniej postawi na elektryczną część swojej oferty.

