EDRI Poland ogłosiło ambitne plany rozwoju sieci stacji ładowania w Polsce. Spółka z grupy E.ON chce do końca 2027 roku uruchomić ponad 300 punktów ultraszybkiego ładowania. Obecnie operator dysponuje 22 punktami w 7 lokalizacjach, a pierwszy etap ekspansji zakłada już w tym roku przekroczenie granicy 100 punktów.
- EDRI Poland planuje kilkunastokrotny wzrost liczby punktów ładowania do końca 2027 roku, celując w około 300 uruchomionych urządzeń w całym kraju.
- Jeszcze do końca obecnego roku spółka chce przekroczyć 100 punktów ładowania, choć część inwestycji może zostać oddana do użytku już po 1 stycznia.
- Firma stawia wyłącznie na segment infrastruktury o wysokiej mocy od 200 kW wzwyż, rezygnując z wolnego ładowania AC.
- Strategia obejmuje współpracę z siecią salonów Agata, przy których docelowo mają powstać stacje przy wszystkich obecnych i planowanych lokalizacjach handlowych.
- EDRI Poland nie planuje instalowania pojedynczych urządzeń, preferując lokalizacje z co najmniej dwoma punktami i możliwością rozbudowy.
Ekspansja od zera w polskich realiach
Prezes Jacek Błaszczyński w rozmowie z ISBnews podczas Kongresu Nowej Mobilności 2026 w Katowicach wyjaśnił, że polska spółka startowała praktycznie jako greenfield. W przeciwieństwie do innych krajów, gdzie EDRI przejęło istniejące stacje od spółek z grupy E.ON, nad Wisłą budowa sieci rozpoczęła się od podstaw i w oparciu o odrębne przyłącza.
To sprawiło, że pierwsze stacje mogły zacząć działać dopiero w 2025 roku. Obecnie działają już 22 punkty w ramach siedmiu lokalizacji, a jedna z nich znajduje się w Nowym Sączu przy salonie meblowym Agata. Uruchomiono tam 6 punktów o mocy od 200 do 400 kW.
EDRI jest wyłącznym partnerem Agata SA w zakresie infrastruktury ładowania. W portfolio tej sieci znajduje się lub planowanych jest blisko 40 salonów wielkopowierzchniowych, przy których docelowo mają funkcjonować stacje firmy.
Segment ultraszybkiego ładowania jako priorytet
Spółka chce zagospodarować najtrudniejszy i najbardziej wymagający inwestycyjnie segment rynku, czyli ultraszybkie ładowanie. Minimum dla nowych urządzeń ma wynosić 200 kW mocy, choć w wyjątkowych lokalizacjach, gdzie warunki techniczne nie pozwalają na pełną moc, możliwe będzie instalowanie urządzeń o nieco niższych parametrach.
Błaszczyński podkreślił, że ambicją EDRI jest znalezienie się w dającej się przewidzieć przyszłości wśród wiodących operatorów w Polsce, szczególnie w obszarze stacji wysokich i najwyższych mocy. Sieć ma być spójna z działaniami EDRI w innych krajach, aby klienci mogli podróżować po Europie bez opuszczania infrastruktury operatora.
W praktyce oznacza to koncentrację na dwóch modelach ładowania. Pierwszy to model destination, czyli ładowanie przy okazji innych aktywności, na przykład podczas wizyty w restauracji, centrum handlowym czy na parkingu. Drugi to model en route, przeznaczony dla kierowców będących w trasie. Wiele zakontraktowanych lokalizacji ma łączyć oba te modele.
Koniec z pojedynczymi stacjami
EDRI Poland nie zamierza instalować pojedynczych urządzeń. Z obserwacji spółki wynika, że przy dojrzałym rynku kierowcy samochodów elektrycznych często omijają pojedyncze punkty, zwłaszcza w trasie. Uznają je za potencjalnie ryzykowne ze względu na większe prawdopodobieństwo braku możliwości skorzystania z usługi.
Dlatego każda nowa lokalizacja ma mieć co najmniej dwa urządzenia z możliwością rozbudowy w miarę rosnącego zapotrzebowania. To podejście zbliża standard obsługi do tego, co kierowcy znają ze stacji paliw, gdzie nie muszą się zastanawiać, czy w danym miejscu znajdą dostępną infrastrukturę.
Sezonowość i realia rynku
Prezes EDRI Poland zwrócił uwagę na duży komponent sezonowości w wykorzystaniu stacji, szczególnie w miejscowościach o charakterze wypoczynkowym. Jego zdaniem na dojrzałym rynku większe znaczenie będzie miał codzienny ruch, a mniejsze turystyczny, co stopniowo zredukuje wahania sezonowe.
W ocenie Błaszczyńskiego stopień wykorzystania stacji EDRI już teraz trzyma standard rynkowy, a wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych wskaźniki będą się poprawiać. Niektóre lokalizacje, mimo dobrego ulokowania przy trasach o dużym natężeniu ruchu, wciąż dysponują sporym potencjałem wzrostu.
Przejęcia niewykluczone, ale mało prawdopodobne
Błaszczyński nie wyklucza, że poza rozwojem organicznym sieć będzie rosła dzięki fuzjom i przejęciom. Zaznaczył jednak, że taki kierunek jest mało prawdopodobny w najbliższym czasie. Sytuacja finansowa części operatorów na polskim rynku jest trudna, a jednocześnie wysokie wymagania jakościowe i standaryzacyjne EDRI stawiają wysoko poprzeczkę potencjalnym przejęciom.
Rynek M&A w Polsce składa się głównie z małych sieci o bardzo zróżnicowanej jakości infrastruktury i różnych modelach zabezpieczenia lokalizacji. To sprawia, że znalezienie odpowiedniego celu przejęcia wymagałoby spełnienia wielu wyśrubowanych warunków technicznych i komercyjnych.

