Kierowcy w Polsce muszą przygotować się na kolejne podwyżki cen paliw, które mogą okazać się największymi w historii. Za zmianami stoi unijny system ETS2, który od 2028 roku obejmie emisje ze spalania paliw kopalnych w transporcie drogowym. Choć formalnie obowiązki raportowania spadną na dostawców paliw, ciężar finansowy i tak trafi do odbiorców końcowych.
- Aktualne ceny na polskich stacjach kształtują się na poziomie 9,47 zł za benzynę, 10,70 zł za olej napędowy oraz 4,21 zł za LPG.
- Unijny system ETS2 zacznie obowiązywać w 2028 roku i obejmie emisje związane ze spalaniem paliw w transporcie drogowym.
- Obowiązki raportowania emisji spoczną na dostawcach paliw, a nie bezpośrednio na użytkownikach końcowych.
- Eksperci nie mają wątpliwości, że koszty działania systemu w całości poniosą ostateczni odbiorcy paliw.
Nowy system obejmie transport drogowy
Paliwo już teraz jest drogie i trudno znaleźć kierowcę, który temu zaprzeczy. Eksperci ostrzegają jednak, że najgorsze dopiero przed nami. Wejście w życie regulacji ETS2 bezpośrednio przełoży się na wzrost cen benzyny, oleju napędowego i autogazu, a skala zmian może okazać się bezprecedensowa.
System ETS2 ma objąć emisje związane między innymi ze spalaniem paliw kopalnych w transporcie drogowym. W praktyce każdy przejechany kilometr stanie się droższy, a kierowcy odczują zmianę przy każdej wizycie na stacji benzynowej.
Kto faktycznie zapłaci za ETS2?
W teorii system ETS2 nie dotyczy użytkowników końcowych. Obowiązki raportowania emisji spoczywają bowiem na dostawcach paliw, którzy muszą rozliczać się z towaru wprowadzonego na rynek. To oni podlegają formalnym wymogom unijnych przepisów i zgłaszają emisje w odpowiednich rejestrach.
Eksperci są jednak zgodni co do tego, że finalny koszt zostanie przeniesiony na konsumentów. Podwyżki na stacjach staną się nieuniknione, a dostawcy obciążeni nowymi opłatami zaczną uwzględniać je w cenach hurtowych i detalicznych. Mechanizm jest prosty – każda dodatkowa opłata w łańcuchu dostaw ostatecznie trafia do osoby tankującej samochód.
Eksperci oceniają, że największe podwyżki paliw dopiero przed nami, a koszt działania nowego systemu w całości zostanie przeniesiony na odbiorców końcowych.
Zmiany dotkną także ceny transportu
Konsekwencje wzrostu cen paliw wykraczają poza budżet kierowcy osobowego. Wyższe ceny oleju napędowego oznaczają droższy transport towarów, co przełoży się na ceny produktów w sklepach, usługi kurierskie i funkcjonowanie transportu publicznego.
Warto już teraz przeanalizować, jak zmiany wpłyną na domowy budżet. Nawet jeśli formalnie to dostawcy paliw odpowiadają za raportowanie emisji, mechanizmy rynkowe sprawią, że rachunek za ETS2 trafi do konsumentów. Dla wielu kierowców może to oznaczać konieczność ograniczenia liczby przejechanych kilometrów lub przesiądki na bardziej ekonomiczne środki transportu.

