Do Polski dotarło kolejnych pięć myśliwców F-35A, dzięki czemu liczba tych maszyn stacjonujących już na terenie kraju wzrosła do ośmiu. Samoloty wylądowały w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku, a szef MON zapowiada, że priorytetem jest jak najszybsze wprowadzenie ich do służby. Resort obrony myśli już o kolejnych zakupach, w tym o budowie własnych zdolności do tankowania w powietrzu.
- W piątek do Polski przyleciało pięć kolejnych F-35A, co zwiększyło liczbę maszyn tego typu w kraju z trzech do ośmiu.
- Samoloty wylądowały w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku, czyli głównym ośrodku, gdzie stacjonują polskie F-35.
- Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreśla, że najważniejsze jest teraz szybkie wprowadzenie maszyn do służby.
- MON planuje rozwój zdolności do tankowania myśliwców w powietrzu, co ma być kolejnym etapem wzmacniania polskiego lotnictwa.
Osiem F-35 już w Polsce
Piątkowe lądowanie w Łasku to kolejny krok w realizacji programu Harpia, w ramach którego Polska zamówiła łącznie 32 myśliwce F-35A. Do tej pory na terenie kraju znajdowały się trzy egzemplarze, jednak wraz z przylotem kolejnej piątki ich liczba zwiększyła się do ośmiu. To wyraźny sygnał, że proces dostaw nabiera tempa.
Baza w Łasku od miesięcy przygotowywana jest do przyjęcia całej floty tych maszyn. Powstała tam infrastruktura dostosowana do wymogów F-35, w tym hangary oraz zaplecze techniczne. W praktyce oznacza to, że polskie lotnictwo dysponuje już realnym zapleczem do szkolenia pilotów i personelu technicznego na miejscu, a nie wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.
Co mówi szef MON?
Dzień przed lądowaniem myśliwców wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z WNP zaznaczał, że dla resortu liczy się przede wszystkim tempo wdrażania samolotów do codziennej służby.
Dla mnie najważniejszą sprawą jest wprowadzenie ich jak najszybciej do służby – mówił WNP wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Słowa te pokazują, że resort traktuje dostawy F-35 nie jako cel sam w sobie, lecz jako etap prowadzący do pełnej operacyjności eskadr wyposażonych w te maszyny. W praktyce chodzi o to, żeby samoloty jak najszybciej mogły realnie wzmacniać zdolności obronne kraju, a nie tylko stać na płycie lotniska.
Kolejny krok, czyli tankowanie w powietrzu
Z zapowiedzi resortu wynika, że rozwój programu F-35 to dopiero część większego planu. MON zamierza teraz skupić się na budowie własnych zdolności do tankowania myśliwców w powietrzu. Co istotne, taka zdolność znacząco zwiększa zasięg operacyjny floty oraz jej elastyczność podczas długotrwałych misji.
Warto jednak zaznaczyć, że budowa takich zdolności to proces wymagający zarówno odpowiedniego sprzętu, jak i przeszkolonej kadry. W zależności od tempa realizacji kolejnych etapów programu, Polska może w najbliższych latach dołączyć do grona państw dysponujących pełnym zapleczem logistycznym dla swoich myśliwców piątej generacji.
Co dalej z programem Harpia?
Program zakłada dostarczenie do Polski łącznie 32 sztuk F-35A, a kolejne partie mają trafiać do kraju sukcesywnie w najbliższych latach. Z dotychczasowych zapowiedzi wynika, że resort obrony traktuje priorytetowo zarówno tempo dostaw, jak i przygotowanie infrastruktury oraz personelu do obsługi nowego sprzętu.
| Etap programu | Stan |
|---|---|
| Liczba F-35A w Polsce | 8 sztuk |
| Docelowa liczba zamówionych maszyn | 32 sztuki |
| Baza główna | 32. Baza Lotnictwa Taktycznego w Łasku |
W praktyce oznacza to, że Polska znajduje się dopiero w początkowej fazie budowy pełnej floty F-35, choć tempo dostaw sugeruje, że kolejne maszyny mogą trafiać do kraju regularnie w najbliższych miesiącach. Co może mieć znaczenie szczególnie gdy resort obrony jednocześnie planuje rozwój dodatkowych zdolności, takich jak tankowanie w powietrzu, co w dłuższej perspektywie ma uczynić polskie lotnictwo bardziej samodzielnym operacyjnie.

