Według nowych prognoz OpenAI może do końca 2030 roku wydać blisko 280 miliardów dolarów więcej, niż zarobi. Firma, która celuje w wycenę przekraczającą 1,2 biliona dolarów, stawia przed inwestorami coraz trudniejsze pytania o finansowanie długoterminowego rozwoju sztucznej inteligencji.
- OpenAI zakłada ujemny przepływ gotówki w wysokości 278 miliardów dolarów od 2025 do 2030 roku, głównie z powodu ogromnych inwestycji w moc obliczeniową.
- Przychody spółki mają wzrosnąć niemal dziesięciokrotnie z 36 miliardów dolarów w tym roku do 350 miliardów dolarów w 2030 roku.
- Nakłady na infrastrukturę i komputery pochłoną około 856 miliardów dolarów do końca dekady i będą największą pozycją w budżecie firmy.
- Środki pozyskane w marcu, wynoszące 122 miliardy dolarów, mogą wyczerpać się już w 2028 roku.
- OpenAI prowadzi rozmowy z inwestorami na temat nowej rundy finansowania przy wycenie przekraczającej 1,2 biliona dolarów.
Plan wydatków budzi pytania o rentowność
Wewnętrzna prezentacja, do której dotarł Financial Times, pokazuje skalę finansowych zobowiązań stojących przed firmą Sama Altmana. Spółka spodziewa się, że do końca 2030 roku łączne przychody wyniosą 840 miliardów dolarów, ale wydatki będą znacznie wyższe. To oznacza wieloletni okres pracy nad dopięciem modelu biznesowego przy jednoczesnym utrzymaniu tempa rozwoju technologii.
W praktyce OpenAI potrzebuje stałego dopływu kapitału, żeby móc podpisywać kolejne kontrakty na dostawy sprzętu i rezerwować moce w centrach danych. Dostęp do zaawansowanych procesorów stał się jednym z najważniejszych czynników decydujących o pozycji rynkowej w branży AI. Producenci podobni do Nvidii również uzależniają część swoich przychodów właśnie od zamówień płynących z OpenAI.
Wydatki na moc obliczeniową i infrastrukturę sięgną do końca dekady 856 miliardów dolarów. To więcej niż całe prognozowane przychody firmy w tym samym okresie. Taka struktura finansowa oznacza, że spółka przez lata pozostanie uzależniona od zaufania zewnętrznych inwestorów.
Nowa runda finansowania i walka o wycenę
OpenAI rozpoczęło rozmowy z podmiotami zainteresowanymi udziałem w kolejnej rundzie. Zainteresowani inwestorzy mieliby wycenić spółkę na około 1,2 biliona dolarów, choć według źródła zbliżonego do firmy Altman próbuje uzyskać jeszcze lepsze warunki. Wyższa wycena pomogłaby w zebraniu większego kapitału bez nadmiernego rozwadniania dotychczasowych udziałów.
Do tej pory OpenAI pozyskało od inwestorów dziesiątki miliardów dolarów. Ostatnia duża transakcja z marca opiewała na 122 miliardy dolarów, ale prognozy wskazują, że te środki wystarczą maksymalnie do 2028 roku. Firma musi więc już teraz planować kolejne rundy. Presję zwiększa także to, że część umów sprzętowych wymaga stabilnego finansowania na wiele lat wprzód.
Brak szybkiej reakcji ze strony OpenAI na prośbę o komentarz pozostawia otwarte pytania dotyczące oficjalnego stanowiska spółki wobec publikowanych liczb. Nie zmienia to jednak faktu, że skala planowanych wydatków robi wrażenie nawet w porównaniu z największymi projektami w branży technologicznej.
Debata o bezpieczeństwie i debiucie giełdowym
Sam Altman stwierdził na początku miesiąca, że wejście na giełdę przed 2027 rokiem jest mało prawdopodobne. Nazwał taką decyzję nierozsądną w kontekście rosnących obaw o bezpieczeństwo sztucznej inteligencji. Niepewność regulacyjna i publiczna dyskusja o tempie rozwoju AI skłaniają część menedżerów z branży do postulowania wolniejszego wdrażania nowych modeli.
Z drugiej strony krytycy zwracają uwagę na rozdźwięk między deklaracjami o ostrożności a rzeczywistymi planami wydatków. Karen Webster z PYMNTS napisała niedawno, że różnica między tym, co firmy mówią o zagrożeniach, a tym, co robią, jest najcenniejszą informacją w tej debacie. Jej zdaniem albo nagłówki są przesadzone, albo plan działania nie odpowiada skali problemu.
W praktyce dla użytkownika oznacza to, że wyścig technologiczny w sektorze AI będzie trwał, a jego koszty pokryją przede wszystkim duzi inwestorzy. Nawet jeśli tempo rozwoju miałoby zostać nieco spowolnione, finansowe zobowiązania OpenAI na lata 2025–2030 już teraz kształtują architekturę całego rynku sztucznej inteligencji.
„Różnica między tym, co te firmy mówią, a tym, co robią, to najbardziej przydatny punkt danych w całej tej debacie” – napisała Karen Webster z PYMNTS.

