Niemiecki przemysł zanotował w lipcu wzrost zamówień o 2,5 procent w porównaniu z czerwcem, ale ten wynik zawdzięcza przede wszystkim kilku dużym kontraktom na statki, wagony kolejowe i samoloty. Po wyłączeniu tych jednorazowych zleceń okazuje się, że rzeczywiste zamówienia w przemyśle spadły o 1,4 procent. Dane niemieckiego urzędu statystycznego Destatis pokazują, jak pojedyncze wielkie projekty potrafią zniekształcić obraz całej gospodarki.
- Zamówienia w kategorii pozostałego sprzętu transportowego wzrosły w lipcu aż o 126,4 procent miesiąc do miesiąca dzięki dużym kontraktom na statki, tabor kolejowy i samoloty.
- Zamówienia w sektorze motoryzacyjnym spadły w tym samym czasie o 12,5 procent, co pokazuje wyraźny kontrast między poszczególnymi gałęziami niemieckiego przemysłu.
- W ujęciu rocznym realne zamówienia przemysłowe były wyższe o 13,1 procent, jednak i ten wynik zawyżają te same nietypowe kontrakty.
- Dane za czerwiec zrewidowano w górę, z wcześniejszych 3,1 procent do 3,7 procent wzrostu miesiąc do miesiąca.
- Zamówienia zagraniczne spadły łącznie o 2,1 procent, choć popyt z krajów strefy euro wzrósł o 12,1 procent, a spoza strefy euro zmniejszył się o 10,1 procent.
Skąd wziął się nagły skok zamówień?
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To nie szeroko rozumiane ożywienie w niemieckim przemyśle, lecz garstka bardzo dużych kontraktów w segmencie transportu. Destatis podaje, że kategoria obejmująca statki, wagony i samoloty urosła w lipcu o ponad 126 procent względem czerwca, co samo w sobie wystarczyło, by przeważyć słabsze wyniki w innych częściach przemysłu.
Warto jednak zaznaczyć, że tego typu kontrakty mają zupełnie inny charakter niż typowe, powtarzalne zamówienia. Pojedyncze zlecenie na flotę samolotów, serię wagonów czy statek może obejmować pracę inżynierską, zakupową i produkcyjną rozłożoną na wiele lat, a nie jednorazowy skok produkcji w miesiącu, w którym kontrakt trafił do statystyk.
Dlaczego motoryzacja traci na znaczeniu w bilansie?
Z drugiej strony sektor motoryzacyjny, wciąż jeden z filarów niemieckiej gospodarki, odnotował w lipcu spadek zamówień o 12,5 procent. To gałąź przemysłu, która utrzymuje przy życiu ogromną sieć dostawców, od producentów metali i tworzyw sztucznych po firmy zajmujące się automatyką, narzędziami i logistyką.
Taki spadek trudno zrekompensować jednym udanym kontraktem w stoczni czy fabryce samolotów, nawet jeśli te dwa zdarzenia zbiegły się w tym samym miesiącu sprawozdawczym. W praktyce oznacza to, że pod powierzchnią optymistycznego nagłówka kryje się wyraźne osłabienie w jednej z najważniejszych gałęzi przemysłu.
Co pokazuje dane bez dużych zamówień?
Destatis od dawna publikuje wskaźniki z wyłączeniem wielkich kontraktów właśnie dlatego, że pojedyncze zlecenia potrafią całkowicie zaburzyć obraz rzeczywistego popytu. Lipiec jest tego wyjątkowo dobrym przykładem. Uwzględniając wszystkie zamówienia, wynik miesięczny wynosi plus 2,5 procent. Po usunięciu nietypowych kontraktów okazuje się, że w rzeczywistości zamówienia spadły o 1,4 procent.
Podobny obraz daje mniej podatne na wahania porównanie trzymiesięczne. Zamówienia w okresie maj-lipiec były o 2,9 procent wyższe niż w poprzednich trzech miesiącach, ale po wyłączeniu dużych kontraktów wskaźnik ten spada o 2,2 procent. Nie oznacza to oczywiście, że kontrakty na statki, tabor kolejowy czy samoloty są mniej wartościowe gospodarczo, bo to wciąż realna praca przemysłowa. Pokazuje to jednak, że poprawa nie objęła szerokiego spektrum zwykłych zamówień.
| Wskaźnik | Z dużymi zamówieniami | Bez dużych zamówień |
|---|---|---|
| Zmiana miesięczna (lipiec vs czerwiec) | +2,5 procent | -1,4 procent |
| Zmiana trzymiesięczna (maj-lipiec) | +2,9 procent | -2,2 procent |
Jak wyglądają poszczególne kategorie towarów?
Co istotne, obraz zmienia się także w zależności od tego, na jakim etapie łańcucha produkcji spojrzymy na dane. Zamówienia na dobra inwestycyjne wzrosły w lipcu o 2,4 procent, a na dobra pośrednie o 4,3 procent. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku dóbr konsumpcyjnych, gdzie zamówienia spadły o 4,8 procent.
Dobra inwestycyjne mają tutaj szczególne znaczenie, ponieważ odzwierciedlają skłonność firm do inwestowania w maszyny, pojazdy i sprzęt produkcyjny. Ich wzrost może sugerować pewien optymizm inwestycyjny, choć w kontekście lipcowych danych trudno go oddzielić od wpływu dużych kontraktów transportowych.
Co dzieje się z zamówieniami zagranicznymi?
Sytuacja w handlu zagranicznym również nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Ogółem zamówienia z zagranicy spadły o 2,1 procent, jednak w zależności od regionu obraz wygląda zupełnie inaczej. Zamówienia z krajów strefy euro wzrosły o 12,1 procent, podczas gdy popyt spoza strefy euro zmniejszył się aż o 10,1 procent.
Trudno więc mówić jednoznacznie o osłabieniu bądź wzmocnieniu eksportowego popytu na niemieckie towary, ponieważ kierunek zmian mocno różni się w zależności od rynku docelowego.
Dlaczego to ma znaczenie dla producentów?
W praktyce różnica między wynikiem ogólnym a wynikiem bez dużych kontraktów ma bardzo konkretne konsekwencje dla firm podejmujących decyzje inwestycyjne. Producenci muszą wiedzieć, czy wzrost zamówień jest na tyle szeroki i trwały, by uzasadniał zatrudnianie nowych pracowników, zakup dodatkowego sprzętu, wprowadzenie kolejnych zmian produkcyjnych czy zwiększenie zapasów.
Jednorazowy, wielki program zamówień może być niezwykle wartościowy dla firmy, która go otrzymała, nie zmieniając jednocześnie sytuacji tysięcy innych przedsiębiorstw działających poza tym konkretnym łańcuchem dostaw.
Lipcowe dane dostarczyły więc dwóch równie prawdziwych, ale zupełnie przeciwstawnych nagłówków. Z jednej strony niemieckie zamówienia przemysłowe wzrosły o 2,5 procent. Z drugiej, po wyłączeniu dużych kontraktów, spadły o 1,4 procent. Statystyki przemysłowe, jak widać, nie zawsze chcą dostarczyć gospodarce jednej, spójnej narracji.

