Katar wydłużył zawieszenie dostaw LNG do Europy i Azji aż do końca października, co dodatkowo obciąża rynek gazu stojący już przed sezonem grzewczym w trudnej sytuacji. Ceny na europejskich giełdach osiągnęły poziomy niewidziane od ponad dwóch lat, a Polska, która także korzystała z katarskiego gazu, musi liczyć na inne kierunki dostaw. Orlen zapewnia jednak, że sytuacja jest pod kontrolą.
- Katar przedłużył na październik stan siły wyższej w dostawach LNG z powodu wciąż trwającej blokady cieśniny Ormuz.
- Cena gazu na giełdzie w Amsterdamie w czwartek rano sięgała 72,14 euro za MWh, a dzień wcześniej przekroczyła 73,50 euro za MWh.
- Takich poziomów cenowych rynek nie widział od stycznia 2023 roku, czyli od ponad dwóch lat.
- Do Polski w tym roku trafiły cztery dostawy LNG z Kataru, ale od kwietnia 2026 roku ładunki z tego kierunku już nie napływają.
- Orlen zapewnia, że katarski gaz odpowiadał za około 10 procent zapotrzebowania firmy i jej odbiorców, a brakujące wolumeny są uzupełniane z innych źródeł.
Katar wstrzymuje dostawy na dłużej
Sytuacja na rynku gazu ziemnego skroplonego nie wygląda w tym momencie optymistycznie. Katar, jeden z największych światowych eksporterów LNG, zdecydował się przedłużyć stan siły wyższej dotyczący dostaw do Europy i Azji na cały październik. Powodem jest utrzymująca się blokada cieśniny Ormuz, przez którą normalnie przepływa znacząca część globalnego handlu surowcami energetycznymi.
W praktyce oznacza to, że odbiorcy z obu kontynentów muszą liczyć się z brakiem katarskich ładunków przynajmniej do listopada. To już druga tego typu decyzja w ostatnim czasie, co dodatkowo podnosi napięcie na rynku, który i tak zmaga się z wysokimi cenami paliwa oraz niepokojąco niskimi stanami magazynowymi tuż przed startem sezonu grzewczego.
Ile kosztuje teraz gaz w Europie?
Najlepszym barometrem nastrojów na rynku są ceny na benchmarkowych kontraktach giełdy w Amsterdamie, czyli ICE Entawex Dutch TTF. W czwartek rano notowania wynosiły 72,14 euro za MWh. Dzień wcześniej, w środę, cena przebiła poziom 73,50 euro za MWh, a jeszcze w poniedziałek 31 sierpnia było to 69,15 euro za MWh.
Co istotne, tak wysokich cen na tej giełdzie nie widziano od stycznia 2023 roku. Dla porównania, pod koniec lutego 2026 roku, jeszcze przed wybuchem konfliktu w Zatoce Perskiej, gaz kosztował około 33-35 euro za MWh. Różnica jest więc ogromna i dobrze pokazuje, jak silnie napięcia geopolityczne w tym regionie świata przekładają się na portfele europejskich odbiorców gazu.
| Okres | Cena gazu (TTF) |
|---|---|
| Koniec lutego 2026 | 33-35 euro/MWh |
| 31 sierpnia | 69,15 euro/MWh |
| Środa | 73,50 euro/MWh |
| Czwartek rano | 72,14 euro/MWh |
Co z dostawami do Polski?
Polska również korzystała z katarskiego LNG, choć w ograniczonym zakresie. Jak przekazał Orlen w rozmowie z redakcją WNP, w tym roku do kraju dotarły cztery dostawy z tego kierunku, w tym dwie w marcu, wysłane jeszcze po załadunku w lutym. Od kwietnia 2026 roku żadne ładunki z Kataru już nie przypływają do polskich terminali.
Warto jednak zauważyć, że udział katarskiego gazu w całym miksie dostaw nie był na tyle duży, aby jego brak stanowił poważny problem. Orlen podkreśla, że Katar odpowiadał w 2025 roku za około 10 procent zapotrzebowania firmy i jej odbiorców na gaz. A skoro Orlen wciąż pozostaje monopolistą w imporcie tego surowca do Polski, mówimy tutaj de facto o zapotrzebowaniu całego kraju.
Katar odpowiadał w 2025 roku za około 10 procent zapotrzebowania Orlenu i jego odbiorców na gaz.
Jakie są alternatywy dla katarskiego gazu?
Dziesięć procent to w skali całego zapotrzebowania wartość, którą można stosunkowo łatwo zrekompensować z innych kierunków. Orlen zapewnia, że brakujące wolumeny są na bieżąco uzupełniane, a spółka nie stawia wyłącznie na jednego dostawcę.
W praktyce brak katarskich ładunków rekompensowany jest przede wszystkim dostawami ze Stanów Zjednoczonych, które w ostatnich latach stały się jednym z najważniejszych partnerów Polski w zakresie importu LNG. Poza tym firma korzysta z własnego wydobycia gazu, zarówno w Polsce, jak i w Norwegii, a także z gazu sprowadzanego przez gazociąg Baltic Pipe.
Taka dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia sprawia, że pojedyncze zawirowania, nawet tak istotne jak przedłużająca się blokada cieśniny Ormuz, nie muszą oznaczać zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Niemniej sytuacja na europejskim rynku gazu pozostaje napięta, a temat cen i dostaw z pewnością będzie jednym z głównych punktów dyskusji podczas konferencji Energy Days, która odbędzie się w dniach 30 września i 1 października w Katowicach.

