Sąd Najwyższy USA uznał część ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa za niezgodne z prawem, co zmusza amerykańską administrację do zwrotu ogromnych sum pieniędzy. Łączna kwota do oddania sięga 166 mld dolarów, a wśród firm korzystających z tej sytuacji znajdują się niemieccy giganci przemysłowi. Nie wszystkie z nich mogą jednak zatrzymać odzyskane środki dla siebie, a na horyzoncie pojawia się już kolejny spór handlowy, tym razem z Kanadą.
- Amerykańska Służba Celna i Ochrony Granic przyjęła wnioski o zwrot ceł na łączną kwotę 129 mld dolarów.
- DHL odzyskał 416 mln euro, ale większość tej sumy musi oddać swoim klientom, ponieważ jedynie pośredniczył w płatnościach.
- Siemens Healthineers zyskał ponad 200 mln euro netto w gotówce i podniósł prognozę zysku o 15 centów na akcję.
- Daimler Truck podwyższył roczną prognozę EBIT, spodziewając się wzrostu wyniku o 400 mln euro.
- Stany Zjednoczone nałożyły nowe cła na towary z Kanady, a Ottawa już zapowiedziała odwet, co pokazuje, jak szybko może eskalować kolejny konflikt handlowy.
Skąd biorą się te zwroty?
Sprawa ma swój początek w decyzji amerykańskiego Sądu Najwyższego, który zakwestionował legalność ceł nałożonych przez Donalda Trumpa na podstawie ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych. W praktyce oznacza to, że rząd USA musi oddać pieniądze pobrane od firm i importerów w ramach tych regulacji.
Skala tego zwrotu robi wrażenie. Łącznie chodzi o 166 mld dolarów, a Amerykańska Służba Celna i Ochrony Granic zdążyła już przyjąć wnioski opiewające na 129 mld dolarów. Dla wielu przedsiębiorstw to nie tylko formalność księgowa, ale realny zastrzyk gotówki, który wpływa na ich wyniki finansowe.
Kto naprawdę zyskuje na zwrotach?
Warto jednak zaznaczyć, że nie każda firma wymieniona przy okazji tej sprawy faktycznie wzbogaca się na zwrotach. Kluczowe jest bowiem to, kto pierwotnie wpłacił cło do amerykańskiego budżetu. Czasem był to producent towaru, ale równie często rolę tę pełnił importer, dystrybutor albo firma logistyczna działająca w czyimś imieniu.
Dodatkowo śledztwo przeprowadzone przez Federal Reserve Bank w Nowym Jorku wykazało, że znaczna część kosztów celnych i tak pozostała w Stanach Zjednoczonych, nie trafiając wcale za granicę. To istotny kontekst, który tłumaczy, dlaczego skutki orzeczenia sądu są tak zróżnicowane w zależności od branży i modelu biznesowego danej firmy.
DHL, Siemens Healthineers i Daimler Truck na czele listy
Wśród niemieckich firm, które pojawiają się w tym kontekście, znajdują się trzy szczególnie wyraźne przypadki. Każdy z nich pokazuje inny sposób, w jaki zwroty ceł wpływają na wyniki finansowe.
- DHL otrzymał zwroty w wysokości 416 mln euro w drugim kwartale, ale ponieważ firma jedynie płaciła cła w imieniu swoich klientów i wystawiała im faktury, większość tej kwoty musi teraz przekazać dalej, co sprawia, że wpływ na jej własne zyski jest niewielki.
- Siemens Healthineers zanotował ponad 200 mln euro zysku netto w gotówce, co pozwoliło firmie podnieść prognozę zysku o 15 centów na akcję.
- Daimler Truck podwyższył roczną prognozę skorygowanego zysku operacyjnego, który ma teraz wynieść od 3,6 do 4,1 mld euro w 2026 roku, co oznacza wzrost o około 400 mln euro względem wcześniejszych założeń.
W przypadku Daimler Truck na poprawę prognozy złożyły się dwa czynniki. Z jednej strony spodziewana jest wyższa sprzedaż na rynku Ameryki Północnej, z drugiej zaś niższe obciążenia taryfowe niż wcześniej zakładano. Według ustaleń gazety Handelsblatt to właśnie obniżki ceł odpowiadają za znaczną część prognozowanego wzrostu.
Nie wszystkie cła znikają
Trzeba jednak podkreślić, że orzeczenie Sądu Najwyższego nie rozwiązuje całego problemu celnego, z jakim mierzą się europejskie firmy eksportujące do USA. Cła na stal, aluminium, samochody oraz niektóre części motoryzacyjne opierają się na zupełnie innej podstawie prawnej, a mianowicie na artykule 232 ustawy o ekspansji handlowej. Te opłaty nie są automatycznie objęte korzystnym dla firm wyrokiem.
Z tego powodu, mimo potencjalnych zwrotów w innych obszarach, cła mogą obniżyć zyski Mercedes-Benz o niemal 1,5 mld euro w 2026 roku. Pokazuje to, jak bardzo poszczególne segmenty działalności firm są narażone na odmienne skutki tej samej polityki handlowej.
Kanada pokazuje, że spokój może być tylko chwilowy
Sytuacja wokół Kanady dobrze ilustruje, jak szybko relacje handlowe ze Stanami Zjednoczonymi mogą się pogorszyć, nawet między krajami tradycyjnie blisko ze sobą współpracującymi. Po nieudanych rozmowach między Waszyngtonem a Ottawą, USA nałożyły od 22 sierpnia cła na kanadyjskie towary o wartości około 20 mld dolarów.
Odpowiedź Kanady nie kazała na siebie długo czekać. Już 25 sierpnia rząd w Ottawie ogłosił cła odwetowe o tej samej wartości, które mają wejść w życie 8 września. Jak podaje Reuters, nowe opłaty obejmą między innymi stal, aluminium, maszyny oraz dobra konsumpcyjne.
Cła sięgają 50 proc. wartości towarów objętych sporem, co pokazuje skalę napięcia między obu krajami.
Cała ta sytuacja pokazuje wyraźnie, że Donald Trump w każdej chwili jest gotów uruchomić nową falę napięć handlowych, nawet w relacjach z bliskimi partnerami gospodarczymi, jeśli negocjacje nie idą po jego myśli. Dla firm planujących swoje budżety i inwestycje oznacza to jedno, że nie tylko obecnie obowiązujące cła stanowią ryzyko, ale także nagłe, trudne do przewidzenia zwroty w amerykańskiej polityce handlowej.
Źródło: businessinsider.com.pl

