W kopalni Wujek w Katowicach doszło do podziemnego protestu górników, którzy nie zgadzają się na sposób prowadzenia likwidacji zakładu przez Polską Grupę Górniczą. Jedenastu pracowników zapowiedziało, że nie wyjedzie na powierzchnię po zakończonej zmianie, a związkowcy grożą dalszą eskalacją, jeśli zarząd spółki nie usiądzie z nimi do rozmów.
- Grupa 11 górników z kopalni Wujek pozostała pod ziemią po piątkowej zmianie w ramach protestu wobec decyzji zarządu PGG.
- Spór dotyczy tego, czy likwidacją kopalni powinny zajmować się firmy zewnętrzne, czy własni pracownicy Polskiej Grupy Górniczej.
- Według związkowców roczny koszt likwidacji kopalni Wujek wynosi około 24 mln zł, z czego 12 mln zł można zaoszczędzić, przekierowując odbiór wody na kopalnię Staszic.
- Na 4 września zaplanowano demonstrację pod siedzibami Ministerstwa Energii i PGG w Katowicach.
- Bogusław Ziętek z związku Sierpień 80 deklaruje gotowość do rozmów, ale ostrzega przed dalszym zaostrzeniem protestu.
Dlaczego górnicy zeszli do podziemnego protestu?
Sytuacja w katowickiej kopalni Wujek, należącej do Polskiej Grupy Górniczej, zaostrzyła się w piątek, 28 sierpnia. Jedenastu pracowników zdecydowało się na radykalny krok i nie wyjechało na powierzchnię po zakończeniu pracy. Ich sprzeciw dotyczy planowanych zmian w organizacji procesu likwidacji zakładu.
Chodzi konkretnie o zakład likwidacji kopalń, który odpowiada za wygaszanie działalności dwóch obiektów, czyli Wujka oraz Bielszowic. Górnicy nie chcą, aby te prace przejmowały firmy zewnętrzne. Ich zdaniem, powinni to robić sami pracownicy PGG.
Uważamy, że te kopalnie powinny być likwidowane własnymi siłami PGG, a nie poprzez firmy zewnętrzne. Jeżeli szyby mają być zasypywane, to mogą to zrobić pracownicy PGG, także oni mogą wykonywać prace na powierzchni – mówi Bogusław Ziętek, przewodniczący związku zawodowego Sierpień 80.
Jak podkreśla związkowiec, przytłaczająca większość zatrudnionych w kopalni Wujek, czyli aż 90 proc. pracowników, wystosowała w tej sprawie pismo do zarządu PGG. Domagają się w nim wstrzymania zmian organizacyjnych w funkcjonowaniu zakładu odpowiedzialnego za likwidację.
Ile kosztuje likwidacja kopalni Wujek?
W tle sporu stoją twarde liczby. Bogusław Ziętek szacuje, że roczny koszt likwidacji kopalni Wujek sięga ok. 24 mln zł. Co istotne, znaczną część tej sumy można byłoby zaoszczędzić, zmieniając jedynie sposób odprowadzania wody z kopalni.
Obecnie kopalnia płaci zewnętrznej spółce 12 mln zł rocznie za odbiór wody. Związkowcy przekonują, że ta sama woda mogłaby być przesyłana na kopalnię Staszic, która ma już odpowiednie pozwolenia wodno-prawne do jej użytkowania i zrzucania.
To prosty przykład pokazujący, jak na procesach likwidacyjnych można zaoszczędzić. Usiłowaliśmy zainteresować tym pomysłem zarząd PGG, ale z niezrozumiałych powodów zarząd wspiera kosztowne działania – przekonuje Bogusław Ziętek.
Warto jednak zaznaczyć, że to nie jedyny punkt sporny między związkowcami a zarządem spółki. Podobny problem dotyczy kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej.
Co dzieje się w kopalni Bielszowice?
Pracownicy tego zakładu wystąpili z odrębnym postulatem. Chcieli, żeby wjeżdżać do ściany wydobywczej, którą kończą na Bielszowicach, ze swojej macierzystej kopalni. W praktyce oznaczałoby to krótszy i wygodniejszy dojazd do miejsca pracy.
Zarząd PGG jednak nie zgodził się na takie rozwiązanie. Jak zauważa Ziętek, decyzja zarządu zakłada przeniesienie tych ludzi na kopalnię Halemba, co w praktyce wydłuży czas dojścia do samej ściany.
Czy demonstracja pod siedzibą PGG odbędzie się?
Związkowcy nie zamierzają czekać w bezczynności na reakcję zarządu. Na piątek, 4 września, zaplanowano demonstrację, która odbędzie się jednocześnie pod siedzibą Ministerstwa Energii i pod siedzibą Polskiej Grupy Górniczej w Katowicach.
Celem manifestacji ma być publiczne postawienie pytania zarządowi spółki, dlaczego decyzje podejmowane obecnie, w ocenie związkowców, szkodzą samej firmie. Bogusław Ziętek nie kryje przy tym rozgoryczenia dotychczasowym przebiegiem procesu likwidacyjnego.
Likwidacja kopalni Wujek odbywała się do tej pory w sposób wręcz wzorcowy i chcemy, żeby ten proces nadal w taki sposób przebiegał, a nie był kolejną dojną krową dla cwaniaków – dodaje przewodniczący związku Sierpień 80.
Czy protestu można było uniknąć?
Co ciekawe, sami związkowcy podkreślają, że nie chcą doprowadzać sytuacji do punktu bez wyjścia. W ich narracji cały spór można byłoby zakończyć jeszcze tego samego dnia, gdyby zarząd PGG zdecydował się na rozmowy z protestującymi.
Z drugiej strony, jeśli do dialogu nie dojdzie, związkowcy nie wykluczają dalszego zaostrzenia sytuacji. Sam Bogusław Ziętek deklaruje pełną gotowość do negocjacji, zaznaczając jednocześnie, że odpowiedzialność za rozwój wydarzeń leży teraz po stronie zarządu spółki.
Nam nie zależy na eskalacji tego protestu. Jeżeli zarząd PGG pójdzie po rozum do głowy i zdecyduje się na podjęcie rozmów z tymi pracownikami, to protest jeszcze dzisiaj może zostać zakończony. Chcemy rozmawiać, a nie protestować, nie chcemy ryzykować zdrowiem i życiem ludzi. Jeżeli natomiast zarząd będzie się upierał przy swoich nieracjonalnych pomysłach, to eskalacja będzie postępować. W każdej chwili jesteśmy gotowi do rozmów – deklaruje Bogusław Ziętek.
W praktyce oznacza to, że najbliższe dni pokażą, czy strony znajdą wspólny język, czy konflikt wokół kopalni Wujek będzie się rozszerzał na kolejne zakłady Polskiej Grupy Górniczej.
Źródło: wnp.pl

