Schneider Electric ogłosił program inwestycyjny o wartości około 150 milionów euro, który jednocześnie oznacza zamknięcie jednego z francuskich zakładów. Firma chce skoncentrować produkcję w mniejszej liczbie lokalizacji, licząc na wzrost konkurencyjności wobec globalnych rywali. Zakład w Chasseneuil-du-Poitou przestanie działać do marca 2028 roku, a produkcja trafi głównie do Dijon.
- Schneider Electric zainwestuje około 150 milionów euro we francuską produkcję, łącząc nowe wydatki kapitałowe z konsolidacją fabryk.
- Zakład w Chasseneuil-du-Poitou, zatrudniający około 145 osób, zostanie zamknięty do marca 2028 roku, a produkcja przeniesiona głównie do Dijon.
- W Évreux powstanie nowy ośrodek łączący produkcję oraz badania i rozwój, które obecnie są rozproszone w trzech lokalizacjach w Normandii.
- Firma wskazuje na rosnące rynki związane z elektryfikacją i cyfryzacją, ale też na nasycenie wolumenów przemysłowych i silną presję cenową.
- Pracownicy zwalnianego zakładu mają mieć pierwszeństwo przy obsadzaniu stanowisk wewnątrz firmy, choć nowe role mogą wymagać innych kompetencji lub zmiany miejsca zamieszkania.
Nowe pieniądze, mniej fabryk
Na pierwszy rzut oka trudno pogodzić dwie informacje płynące jednocześnie z Schneider Electric. Z jednej strony firma deklaruje spore wydatki na rozwój produkcji we Francji, z drugiej zamyka jeden z zakładów i przenosi jego działalność gdzie indziej. W praktyce jednak to dość typowy schemat w przemyśle elektrotechnicznym, gdzie inwestycja i konsolidacja często idą w parze.
Chodzi o to, żeby zamiast rozpraszać zasoby na wiele mniejszych lokalizacji, skupić je w miejscach o większej skali. Taki zabieg pozwala ograniczyć powielanie infrastruktury, lepiej wykorzystać specjalistyczny sprzęt i łatwiej uzasadnić inwestycje w automatyzację. Schneider tłumaczy to rosnącą presją cenową oraz nasyceniem wolumenów na rynkach przemysłowych, mimo że segmenty związane z elektryfikacją i cyfryzacją wciąż rosną.
Co czeka pracowników Chasseneuil?
Zakład w Chasseneuil-du-Poitou zatrudnia obecnie około 145 osób. Firma zapowiedziała, że przy obsadzaniu wolnych stanowisk w innych lokalizacjach pierwszeństwo będą mieli obecni pracownicy, a indywidualne rozmowy dotyczące zatrudnienia mają się dopiero rozpocząć.
Warto jednak zaznaczyć, że sieć fabryk zoptymalizowana pod kątem efektywności firmy niekoniecznie odpowiada sytuacji życiowej konkretnych osób. Nowe stanowiska mogą znajdować się w innej części kraju albo wymagać zupełnie innych umiejętności technicznych niż te, które pracownicy wykorzystywali dotychczas. To napięcie między logiką biznesową a realiami zatrudnienia będzie prawdopodobnie towarzyszyć podobnym decyzjom w całym europejskim przemyśle, w miarę jak firmy odpowiadają na rosnący popyt związany z elektryfikacją, jednocześnie zmagając się z presją ze strony globalnej konkurencji.
Dijon przejmie produkcję, ale to nie tylko przeprowadzka maszyn
Przeniesienie produkcji do Dijon brzmi prosto, w rzeczywistości jednak wymaga znacznie więcej pracy niż samo przewiezienie urządzeń. Oprzyrządowanie i linie produkcyjne trzeba ponownie uruchomić i zweryfikować, pracowników przeszkolić, a przepływy materiałowe dostosować do nowych warunków. Do tego dochodzi konieczność utrzymania systemów jakości na dotychczasowym poziomie, mimo że klienci nadal oczekują terminowych dostaw.
W przypadku produktów elektrycznych sprawa się dodatkowo komplikuje. Procesy produkcyjne wpływają na wytrzymałość mechaniczną, izolację, zachowanie termiczne, jakość montażu oraz parametry elektryczne gotowych wyrobów. Oznacza to, że przeniesienie danej linii produktowej między zakładami może wymagać wewnętrznej walidacji, a w niektórych przypadkach także zgody samych klientów, zanim produkcja wróci do pełnej skali.
Istotne będzie też odpowiednie planowanie zdolności produkcyjnych. Zakład w Dijon musi wchłonąć dodatkowe zadania, nie tracąc przy tym zdolności obsługi obecnych klientów. To wymaga wyważenia między maksymalnym wykorzystaniem sprzętu a zachowaniem elastyczności potrzebnej na wypadek konserwacji, nagłych wzrostów popytu czy przyszłego rozwoju.
Évreux jako miejsce spotkania produkcji i badań
Drugi element programu dotyczy Évreux, gdzie powstanie nowy ośrodek łączący produkcję z działalnością badawczo-rozwojową. Obecnie te funkcje są rozproszone w trzech różnych lokalizacjach w Normandii, co w praktyce oznacza dodatkowe koszty i wolniejszy przepływ informacji między zespołami projektowymi a fabrykami.
Połączenie produkcji i badań w jednym miejscu może skrócić pętlę informacji zwrotnej między projektowaniem produktu a jego wytwarzaniem. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ nowoczesne urządzenia elektryczne coraz częściej łączą tradycyjny sprzęt zasilający z wbudowaną elektroniką, systemami komunikacji, monitoringiem i oprogramowaniem. Gdy zespoły odpowiedzialne za prototypy, testy i inżynierię produkcji pracują w tym samym miejscu, łatwiej jest projektować produkty od razu z myślą o łatwości ich wytwarzania, zamiast rozwiązywać takie problemy dopiero po uruchomieniu produkcji.
Koncentracja w jednej lokalizacji ma jeszcze jedną zaletę. Kosztowne zasoby, takie jak systemy testowe, komory środowiskowe, specjalistyczne oprzyrządowanie czy platformy cyfrowe wspierające produkcję, mogą być wykorzystywane efektywniej, o ile nowy zakład ma wystarczającą skalę działania.
Cyfryzacja fabryk jako element strategii
Nie bez znaczenia jest fakt, że sam Schneider Electric dostarcza rozwiązania z zakresu automatyzacji, zarządzania energią oraz połączonych systemów elektrycznych dla innych producentów. Firma ma więc bezpośredni dostęp do technologii, które mogą poprawić wykorzystanie maszyn, ułatwić konserwację, obniżyć zużycie energii oraz zwiększyć przejrzystość procesów produkcyjnych.
Konsolidacja daje możliwość ujednolicenia takich systemów, zamiast utrzymywania różnych generacji sprzętu i oprogramowania w kilku lokalizacjach jednocześnie. Wspólne systemy sterowania, jednolite struktury danych oraz zunifikowane procesy konserwacji mogą uprościć zarządzanie całą siecią produkcyjną. Z drugiej strony zastąpienie starszych systemów zawsze wiąże się z dodatkowymi kosztami i pewnym ryzykiem zakłóceń w codziennej pracy.
Czy inwestycja się opłaci?
Harmonogram działań daje firmie sporo czasu na przeprowadzenie całego procesu, ponieważ zakład w Chasseneuil ma zostać zamknięty dopiero w marcu 2028 roku. W tym okresie muszą odbyć się konsultacje z pracownikami, transfer sprzętu, walidacja procesów oraz stopniowe zwiększanie zdolności produkcyjnych w zakładach przejmujących nowe zadania.
Kluczowe pytania dotyczą tego, czy przeniesione produkty zachowają dotychczasową jakość i terminowość dostaw, czy Évreux rzeczywiście poprawi współpracę między działami badawczymi a produkcją oraz czy koncentracja zdolności wytwórczych obniży koszty bez osłabienia odporności całej sieci produkcyjnej.
W praktyce efekty tego programu będzie można ocenić dopiero po zakończeniu fizycznej reorganizacji, a nie w momencie samego ogłoszenia planów. Silny popyt na rynkach końcowych nie gwarantuje bowiem wygodnych marż, gdy klienci mogą porównywać ofertę dostawców z całego świata, a wieloletnie zakłady przemysłowe zostały zaprojektowane pod inny profil produktów niż ten, który firma oferuje dzisiaj.
Plan Schneider Electric nie jest więc ani prostą ekspansją, ani zwykłym ograniczaniem działalności. Kapitał trafia do mniejszej liczby lokalizacji, podczas gdy z jednej z nich działalność zostaje wycofana. Zarząd firmy stawia na to, że większa koncentracja produkcji sprawi, że francuskie zakłady będą lepiej radzić sobie w starciu z międzynarodową konkurencją.

