Złoże Wolin East w rejonie Świnoujścia wciąż nie doczekało się decyzji o rozpoczęciu eksploatacji. Ministerstwo Klimatu i Środowiska analizuje dokumentację geologiczno-inwestycyjną, a niemieckie organizacje ekologiczne zgłaszają sprzeciw. To największe konwencjonalne złoże ropy naftowej rozpoznane dotychczas w Polsce.
- Złoże Wolin East szacuje się na około 22 mln ton ropy naftowej i 5 mld m3 gazu ziemnego.
- Zasoby zidentyfikowała kanadyjska Central European Petroleum, którą kontrolują norwescy inwestorzy.
- Firma od kilku lat prowadzi prace na koncesji Wolin East.
- Resort klimatu i środowiska nadal analizuje dokumentację geologiczno-inwestycyjną złoża.
- Przeciwko inwestycji protestują niemieckie organizacje BUND, DUH i WWF.
Co wiadomo o złożu pod dnem Bałtyku?
Złoże Wolin East leży w rejonie Świnoujścia. W ubiegłym roku uznano je za największe konwencjonalne złoże ropy naftowej w historii Polski. Mówimy o zasobach rzędu około 22 mln ton ropy oraz 5 mld m3 gazu ziemnego.
Za pracami poszukiwawczymi stoi kanadyjska Central European Petroleum, kontrolowana przez norweskich inwestorów. Spółka od kilku lat działa na koncesji Wolin East i docelowo mogłaby eksploatować te zasoby. W praktyce wszystko zależy jednak od decyzji administracyjnych i stanowiska resortu klimatu.
Dlaczego eksploatacja może się opóźnić?
Dokumentacja geologiczno-inwestycyjna trafiła do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Urzędnicy nadal ją analizują, a to oznacza, że formalna ścieżka pozostaje na wczesnym etapie. Droga od znalezienia złoża do uruchomienia wydobycia bywa długa, nawet przy braku komplikacji.
Co istotne, w tej sprawie pojawił się dodatkowy opór. Niemieckie organizacje ekologiczne BUND, DUH i WWF protestują przeciwko inwestycji, wskazując na przyrodniczą wartość tego fragmentu Bałtyku. To może mieć znaczenie dla tempa całego procesu.
Co dalej ze złożem Wolin East?
Na razie nie zapadła decyzja o rozpoczęciu eksploatacji. Spółka Central European Petroleum będzie mogła myśleć o wydobyciu dopiero po domknięciu wymaganych procedur. Wiele zależy od tego, kiedy resort klimatu zakończy analizę dokumentacji.
W tle pozostają pytania o ochronę środowiska i reakcje społeczne po niemieckiej stronie granicy. To sprawia, że perspektywa szybkiego uruchomienia eksploatacji nie jest przesądzona.

