Unia Europejska wywiera coraz mocniejszy nacisk na Pekin w sprawie chińskich samochodów hybrydowych. Bruksela chciałaby, aby pojazdy te stanowiły około 15 proc. europejskiego rynku, podczas gdy obecnie ich udział przekracza jedną trzecią. Jeśli nie będzie porozumienia, Wspólnota może sięgnąć po wyższe cła.
- Bruksela dąży do ograniczenia sprzedaży chińskich hybryd do poziomu około 15 proc. unijnego rynku.
- Obecnie pojazdy produkowane w Chinach odpowiadają za ponad jedną trzecią sprzedaży hybryd w Europie.
- W razie braku porozumienia Unia Europejska może podnieść cła na chińskie samochody.
- Podobne ograniczenie eksportu wprowadzono wobec Japonii w 1986 roku i obowiązywało ono 13 lat.
- Od 2024 roku unijny import chińskich hybryd wzrósł z 3,8 tys. do 50 tys. pojazdów, czyli ponad 10-krotnie.
Bruksela chce twardych rozmów z Pekinem
Według ustaleń „Financial Times” Komisja Europejska zwróciła się do Chin o dobrowolne ograniczenie sprzedaży hybryd. Celem ma być sprowadzenie ich udziału do mniej więcej 15 proc. rynku Wspólnoty. Dziś chińskie hybrydy mają ponad jedną trzecią europejskiego rynku, co budzi coraz większe napięcie wśród unijnych producentów.
Jeden z rozmówców brytyjskiego dziennika przedstawił to wprost.
Jeśli oni nie ograniczą eksportu na nasz rynek, zrobimy to my. Chodzi o powstrzymanie deindustrializacji. Musimy działać
Według „FT” w grę wchodzi zdecydowana odpowiedź Wspólnoty. Jeśli Pekin nie zaakceptuje limitów, Bruksela może podnieść cła na samochody z Chin. Taka presja bierze się stąd, że europejskie fabryki mierzą się z masowymi zwolnieniami, a tańsze auta z Chin zyskują kolejne rynkowe punkty.
Gwałtowny wzrost importu
Liczby pokazują, jak szybko zmienia się struktura sprzedaży. Od 2024 roku unijny import chińskich samochodów hybrydowych zwiększył się z 3,8 tys. do 50 tys. pojazdów. To skok o ponad 1000 proc. i jeden z powodów, dla których Bruksela chce działania.
Europejskie marki muszą w tym czasie ciąć koszty i miejsca pracy. Tanie modele z Chin zyskują natomiast coraz większą część rynku, co uderza w lokalny przemysł motoryzacyjny.
Japoński scenariusz sprzed lat
Unia Europejska ma już doświadczenie w podobnych negocjacjach. W 1986 roku Wspólnota zawarła porozumienie z Japonią, na mocy którego Tokio wprowadziło ograniczenia eksportu samochodów na Stary Kontynent. Umowa obowiązywała 13 lat.
Efektem tamtych ustaleń nie była tylko ochrona rynku. Japońskie firmy zaczęły inwestować na terenie Wspólnoty, co w dłuższej perspektywie częściowo zmieniło model ich obecności w Europie.

