Osoby poszukujące pracy padają ofiarą coraz bardziej wyrafinowanych oszustw rekrutacyjnych prowadzonych za pośrednictwem LinkedIn oraz Indeed. Przestępcy podszywają się pod rekruterów, prowadzą pozornie normalne rozmowy kwalifikacyjne, a następnie nakłaniają kandydatów do pobrania złośliwego oprogramowania. Jedna z ofiar straciła w ten sposób 18 tysięcy funtów oszczędności zgromadzonych w kryptowalutach.
- Fałszywy rekruter na LinkedIn skłonił ofiarę do pobrania dokumentu, który zawierał złośliwe oprogramowanie, co doprowadziło do opróżnienia jej portfeli kryptowalutowych.
- Z danych LinkedIn wynika, że aż 32 proc. młodych profesjonalistów jest szczególnie narażonych na oszustwa rekrutacyjne, a tyle samo przyznaje, że ignoruje sygnały ostrzegawcze z powodu presji rynku pracy.
- Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają, że nowa fala oszustw jest trudna do wykrycia, ponieważ wykorzystuje realistyczne interfejsy Google oraz podpisane cyfrowo aplikacje.
- Platforma Indeed informuje o przypadkach fałszywych aplikacji do rozmów kwalifikacyjnych, w tym podszywających się pod jej własne narzędzia.
- W czerwcu 2025 roku odnotowano sprawę siedmiu osób oszukanych łącznie na 200 tysięcy funtów w podobnym mechanizmie.
Jak wyglądało oszustwo krok po kroku?
Historia jednej z ofiar pokazuje, jak precyzyjnie zaplanowany był cały proceder. Mężczyzna, który zdecydował się zachować anonimowość, wcześniej złożył wypowiedzenie w pracy i otwarcie zaznaczył na LinkedIn, że szuka nowego zatrudnienia. Wkrótce potem skontaktował się z nim rzekomy rekruter z konkretną propozycją pracy.
Rozmowa przebiegała w sposób, który nie budził podejrzeń. Odbyła się nawet rozmowa wideo dotycząca stanowiska, a na końcu kandydat otrzymał polecenie wykonania standardowego zadania technicznego. Instrukcje znajdowały się w arkuszu Google Sheet, który wyglądał zupełnie zwyczajnie.
Problem w tym, że dokument został zainfekowany złośliwym oprogramowaniem. Po wykonaniu zadania mężczyzna poszedł spać, a rano odkrył, że jego cyfrowe portfele zostały całkowicie opróżnione.
To okropne uczucie stracić tak dużą sumę pieniędzy. Nie życzyłbym tego nawet swojemu najgorszemu wrogowi – powiedział poszkodowany.
Jak sam przyznał, po ataku musiał wyczyścić komputer i zmienić wszystkie hasła. Był wyczerpany emocjonalnie i psychicznie, a w jego głowie mieszały się niedowierzanie, złość na hakerów i żal do samego siebie za to, że dał się nabrać.
Dlaczego trudno rozpoznać takie oszustwo?
Charlie Kelly, badacz cyberbezpieczeństwa z organizacji Have I Been Squatted, przeanalizował ten konkretny przypadek i podkreślił, że nie miał on nic wspólnego z klasycznym, łatwym do zidentyfikowania phishingiem.
To nie był źle napisany e-mail z podejrzanym załącznikiem. Ta osoba została przeprowadzona przez proces wyglądający jak prawdziwa rozmowa kwalifikacyjna, na prawdziwych stronach Google, po zalogowaniu się na prawdziwe konto Google, a oprogramowanie, które miała zainstalować, było podpisane cyfrowo, tak jak każda legalna aplikacja – wyjaśnił Kelly.
W praktyce oznacza to, że nawet ostrożny i doświadczony użytkownik internetu mógł nie zauważyć niczego niepokojącego aż do momentu, gdy było już za późno. Cała operacja została zaprojektowana tak, by naśladować rzeczywisty proces rekrutacji niemal w każdym szczególe.
Fałszywe aplikacje do rozmów kwalifikacyjnych
Podobne przypadki zgłaszano również w kontekście platformy Indeed, która już w lipcu opublikowała własne wskazówki dotyczące unikania oszustw. Przestępcy wykorzystują tam nieco inny mechanizm, opierający się na presji i emocjach towarzyszących rozmowom o pracę.
Według firmy Malwarebytes, zajmującej się cyberbezpieczeństwem, fałszywi rekruterzy stosują komunikaty w rodzaju „dokończ swoją rozmowę kwalifikacyjną, instalując aplikację Indeed” albo „umowa o wynagrodzeniu dostępna po zainstalowaniu aplikacji”. Po pobraniu takiego oprogramowania hakerzy zyskują dostęp do prywatnych danych ofiary, które później wykorzystują do wyłudzeń lub bezpośrednich ataków finansowych.
Sama platforma Indeed jasno komunikuje, że jej proces rekrutacyjny odbywa się wyłącznie w przeglądarce internetowej i nigdy nie wymaga instalowania żadnej dodatkowej aplikacji. Każda wiadomość z prośbą o pobranie aplikacji w celu udziału w rozmowie kwalifikacyjnej powinna być traktowana jako podejrzana.
Presja rynku pracy zwiększa ryzyko
Z danych LinkedIn wynika, że problem dotyka szczególnie młodszych profesjonalistów, którzy funkcjonują w warunkach dużej konkurencji o etaty. Aż 32 proc. przedstawicieli tego pokolenia jest najbardziej narażonych na oszustwa, a niemal tyle samo przyznaje, że świadomie ignoruje sygnały ostrzegawcze, ponieważ nie chce przegapić rzadkiej okazji zawodowej.
W rozmowie z BBC przedstawiciele LinkedIn zwrócili uwagę, że w tak zatłoczonym i konkurencyjnym rynku pracy wielu młodych ludzi czuje, że nie stać ich na sceptycyzm, bo ofert jest po prostu za mało. To zjawisko sprawia, że nawet osoby świadome zagrożeń mogą zignorować niepokojące szczegóły w nadziei na zdobycie wymarzonego stanowiska.
Jak rozpoznać fałszywą ofertę pracy?
Eksperci obu platform rekomendują kilka zasad postępowania, które mogą pomóc uniknąć podobnych sytuacji. Warto je stosować zwłaszcza wtedy, gdy oferta pracy pojawia się nieoczekiwanie i wydaje się zbyt atrakcyjna.
- Zawsze warto zweryfikować, czy firma i konkretne stanowisko rzeczywiście istnieją, sprawdzając oficjalną stronę internetową oraz inne kanały kontaktu.
- Rozmowa kwalifikacyjna nigdy nie powinna wymagać instalowania dodatkowej aplikacji ani pobierania specjalnego oprogramowania na komputer czy telefon.
- Dokumenty przesyłane w ramach zadań rekrutacyjnych, nawet jeśli wyglądają na standardowe arkusze Google, mogą zawierać ukryte złośliwe skrypty.
- W przypadku jakichkolwiek wątpliwości najlepiej skonsultować ofertę z zaufaną osobą lub sprawdzić opinie o rekruterze w internecie.
- Presja czasu i emocje związane z szansą na nową pracę to narzędzia, którymi chętnie posługują się oszuści, dlatego zachowanie chłodnej głowy bywa najskuteczniejszą obroną.
Co istotne, żadna z tych zasad nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa, ponieważ przestępcy nieustannie udoskonalają swoje metody. Z drugiej strony, świadomość zagrożenia i ostrożność wobec nietypowych próśb podczas procesu rekrutacyjnego pozostają najlepszą dostępną ochroną, szczególnie gdy w grę wchodzą dane logowania, hasła czy dostęp do portfeli kryptowalutowych.

