Polska od lat siedmiu miesięcy tego roku pozostaje eksporterem netto energii elektrycznej, co potwierdzają najnowsze dane Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Ponad 80 proc. sprzedanego za granicę prądu popłynęło do trzech krajów – na Słowację, do Niemiec i Czech, przy czym wymiana z zachodnim sąsiadem rośnie w tempie, które trudno przeoczyć. Jednocześnie właśnie z Niemiec pochodziła największa część prądu importowanego do naszego kraju.
- W okresie od stycznia do lipca 2026 roku Polska wyeksportowała 9547,3 GWh energii elektrycznej, co oznacza wzrost o prawie 10 proc. względem analogicznego okresu 2025 roku.
- Import handlowy energii do Polski spadł w tym samym czasie o około 7 proc. i wyniósł 7319 GWh.
- Najwięcej prądu popłynęło na Słowację – ponad 35 proc. całego eksportu, a Niemcy i Czechy uzupełniły pierwszą trójkę odbiorców.
- Eksport do Niemiec wzrósł rok do roku o ponad 42 proc. i sięgnął 2834,1 GWh.
- Niemcy pozostały też głównym źródłem importu prądu do Polski, odpowiadając za blisko 47 proc. całości.
Polska znów sprzedaje więcej, niż kupuje
Bilans handlu energią elektryczną między Polską a jej sąsiadami po raz kolejny wypadł na naszą korzyść. Tak jak rok wcześniej, w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku eksport przewyższył import, co oznacza, że Polska utrzymała status eksportera netto. W praktyce oznacza to, że nasz system energetyczny był w stanie wygenerować nadwyżki, które trafiły na rynki zagraniczne, a nie odwrotnie.
Warto jednak zauważyć, że sama struktura tej wymiany zmienia się dość wyraźnie. Choć suma eksportu wzrosła, to kierunki, do których płynie polski prąd, przesuwają swoje proporcje. Widać to najlepiej po tym, co dzieje się na granicy z Niemcami.
Kto kupuje najwięcej polskiego prądu?
Największym odbiorcą energii z Polski w analizowanym okresie okazała się Słowacja, do której trafiło ponad 35 proc. całego eksportu. Niemcy uplasowały się na drugim miejscu z udziałem bliskim 30 proc., a Czechy zamknęły podium z wynikiem około 18 proc. Te trzy kraje razem odebrały ponad 80 proc. wolumenu, jaki Polska wysłała za granicę.
Co istotne, eksport do południowych sąsiadów – Słowacji i Czech – w ujęciu wartości energii był niższy niż rok wcześniej. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z Niemcami, gdzie odnotowano skok o ponad 42 proc. rok do roku, co przełożyło się na 2834,1 GWh przesłanej energii. To właśnie ten kierunek najbardziej ciągnął cały polski eksport w górę.
Niemcy jako główny partner wymiany
Z drugiej strony to właśnie Niemcy pozostają dla Polski najważniejszym kierunkiem importu prądu. Blisko 47 proc. całej energii elektrycznej sprowadzonej do naszego kraju w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku pochodziło właśnie od zachodniego sąsiada. W praktyce oznacza to, że relacje energetyczne między Polską a Niemcami mają charakter dwustronny i intensywny, niezależnie od tego, w którą stronę akurat płynie większy wolumen.
Poniższa tabela pokazuje, jak zmieniły się kluczowe wielkości eksportu i importu energii elektrycznej między pierwszymi siedmioma miesiącami 2025 i 2026 roku.
| Wskaźnik | 2025 (I-VII) | 2026 (I-VII) |
|---|---|---|
| Eksport energii elektrycznej | 8690,1 GWh | 9547,3 GWh |
| Import energii elektrycznej | 7861,4 GWh | 7319 GWh |
| Eksport do Niemiec | ok. 1990 GWh | 2834,1 GWh |
Dane te dobrze pokazują, że rynek energii elektrycznej w naszym regionie nie jest statyczny. W zależności od cen, dostępności mocy wytwórczych oraz sytuacji na sąsiednich rynkach, przepływy energii mogą zmieniać się z miesiąca na miesiąc. Co dla odbiorców i uczestników rynku oznacza w praktyce, że warto śledzić kolejne raporty PSE, bo tegoroczne dane mogą jeszcze ulec korekcie w kolejnych miesiącach.
Podane wielkości eksportu i importu energii elektrycznej oznaczają, że w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku Polska była eksporterem netto energii elektrycznej, tak samo jak w analogicznym okresie 2025 roku.
W wielu przypadkach taka nadwyżka eksportowa świadczy o tym, że krajowy system energetyczny radzi sobie z pokryciem własnego zapotrzebowania i jednocześnie ma zapas mocy, który można sprzedać za granicę. Warto jednak sprawdzać, jak ta sytuacja będzie wyglądać w kolejnych miesiącach roku, zwłaszcza w okresach szczytowego zapotrzebowania na energię, kiedy bilanse handlowe mogą się odwrócić.

