Ukraina szykuje się do czterech dużych prywatyzacji, które mają zostać sfinalizowane pod koniec października. Wśród sprzedawanych aktywów znajdują się zarówno wielkie zakłady przemysłowe, jak i majątek przejęty od rosyjskich oligarchów. Jak podkreśla Dmytro Natalukha, szef Agencji Mienia Państwowego Ukrainy, to właśnie polskie firmy jako pierwsze w całej Unii Europejskiej zgłosiły konkretne zainteresowanie dużymi transakcjami tego typu.
- Ukraina planuje sprzedaż czterech dużych aktywów, wśród nich zakładu produkcji amoniaku pod Odessą, fabryki nawozów Himprom, zakładu Motordetal-Konotop oraz przedsiębiorstwa zajmującego się tytanem w Demurinsku.
- Polskie przedsiębiorstwa jako pierwsze w Unii Europejskiej bezpośrednio zasygnalizowały chęć udziału w dużych prywatyzacjach w Ukrainie.
- Wśród sprzedawanych aktywów znajduje się również znacjonalizowany majątek rosyjskiego oligarchy Olega Deripaski, czyli Mikołajowskie Zakłady Tlenku Aluminium.
- Prywatyzacja na dużą skalę dotyczy transakcji o wartości od około 5 milionów euro i wymaga rozporządzenia Rady Ministrów Ukrainy.
- Polski biznes deklaruje szczególne zainteresowanie trzema branżami – maszynami ciężkimi, chemikaliami oraz sektorem farmaceutycznym.
Prywatyzacja mimo wojny
Wydawać by się mogło, że pełnoskalowa wojna to najgorszy możliwy moment na sprzedaż państwowego majątku. Tymczasem, jak przyznaje szef Agencji Mienia Państwowego Ukrainy, proces prywatyzacji nigdy nie został formalnie wstrzymany. Co więcej, nawet w najtrudniejszych miesiącach inwazji dochodziło do transakcji wartych setki milionów euro.
Dmytro Natalukha nie ukrywa jednak, że skala tych działań jest dziś dużo mniejsza, niż władze w Kijowie by chciały. Ryzyko inwestycyjne pozostaje bardzo wysokie, ale mimo to zagraniczne firmy, a czasem całe kraje, wciąż wykazują zainteresowanie konkretnymi sektorami ukraińskiej gospodarki.
Cztery duże transakcje jeszcze w tym roku
Najbliższe tygodnie mają przynieść finalizację co najmniej czterech dużych prywatyzacji. Wszystkie transakcje powinny zostać domknięte pod koniec października.
Wśród przygotowywanych do sprzedaży aktywów znajdują się bardzo różne rodzaje przedsiębiorstw. Poniżej krótkie zestawienie najważniejszych z nich.
| Aktywo | Lokalizacja | Profil działalności |
|---|---|---|
| Zakład amoniaku | okolice Odessy | produkcja amoniaku, dawniej zaopatrywał cały ZSRR |
| Himprom | Sumy | nawozy z siarczanów |
| Motordetal-Konotop | obwód sumski | cylindry do silników, eksport m.in. do Rolls-Royce |
| Zakład w Demurinsku | Ukraina środkowa | komponenty tytanowe, wydobycie ilmenitu, rutylu i cyrkonu |
Co istotne, w praktyce różnica między dużą a małą prywatyzacją nie sprowadza się tylko do ceny, choć próg dla dużych transakcji zaczyna się od około 5 milionów euro. Chodzi przede wszystkim o procedury. Duże prywatyzacje wymagają osobnego rozporządzenia Rady Ministrów dla każdego aktywa, ponieważ to rząd decyduje o cenie i warunkach sprzedaży. Małe transakcje przebiegają znacznie szybciej i bez tych formalnych obostrzeń.
Znacjonalizowany majątek Rosjan trafia na aukcje
Osobnym wątkiem ukraińskiej prywatyzacji jest sprzedaż mienia przejętego od Rosji, w tym majątku osób objętych sankcjami oraz rosyjskich firm działających wcześniej na terenie Ukrainy. Fundusz kierowany przez Natalukhę sprzedaje takie aktywa w drodze otwartych aukcji.
Jednym z przykładów jest firma AEROK, sprzedana w zeszłym roku ukraińskiej grupie BGV. Nabywca w niespełna rok odsprzedał ją irlandzkiemu koncernowi CRH, jednemu z największych graczy branży betonowo-cementowej w Europie. Dziś to właśnie CRH jest właścicielem aktywów, które przed laty należały do Rosjan, następnie zostały znacjonalizowane przez państwo ukraińskie, a później sprywatyzowane.
To pokazuje, że zasadniczo istnieje popyt na aktywa objęte sankcjami – podkreśla Dmytro Natalukha.
Szef agencji przyznaje jednocześnie, że część firm postrzega takie zakupy jako ryzykowne. Rosja może bowiem próbować dochodzić swoich praw na drodze sądowej, podobnie zresztą jak byli właściciele. Ukraińska strona powołuje się jednak na mechanizm prawny wzorowany na rozwiązaniach amerykańskich, wypracowanych jeszcze podczas wojny w Iraku i Kuwejcie, opartych na rezolucji ONZ uznającej Rosję za agresora.
Zakłady Deripaski na sprzedaż
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktywów, które mają trafić na aukcję jeszcze w tym roku, są Mikołajowskie Zakłady Tlenku Aluminium. Przed wojną należały one do rosyjskiego oligarchy Olega Deripaski, który intensywnie w nie inwestował.
Jak zaznacza szef Agencji Mienia Państwowego Ukrainy, to obecnie jeden z najnowocześniejszych i najlepiej wyposażonych obiektów w całym portfelu agencji. Zakład leży na wybrzeżu Morza Czarnego, co w praktyce oznacza dodatkowe możliwości logistyczne dla przyszłego inwestora.
W portfolio znajdują się też mniejsze, choć nie mniej symboliczne aktywa. Niedawno w historycznej dzielnicy Kijowa sprzedano mieszkanie należące wcześniej do rosyjskiego propagandysty Artiemija Lebiediewa. Nabywcą został jeden z największych producentów dronów, który rozważa teraz utworzenie tam muzeum propagandy.
Polacy pierwsi w kolejce?
Właśnie zainteresowanie polskiego biznesu wybija się na tle innych krajów unijnych. Natalukha przyznaje, że jednym z powodów jego wizyty w Polsce, podczas konferencji „Niepodległość, suwerenność, integracja. Ukraina po 35 latach”, były spotkania z polskimi firmami sygnalizującymi chęć udziału w prywatyzacji.
Polskie przedsiębiorstwa są w rzeczywistości pierwszymi w całej UE, które przynajmniej bezpośrednio sygnalizują nam, że są zainteresowane jakąś prywatyzacją na dużą skalę – mówi szef Agencji Mienia Państwowego Ukrainy.
Jego zdaniem prawdziwa integracja europejska nie polega wyłącznie na dostosowywaniu przepisów, ale na faktycznym łączeniu gospodarek obu krajów. W praktyce oznacza to, że polski kapitał mógłby zyskać dostęp do ukraińskich aktywów przemysłowych jeszcze zanim zrobią to inwestorzy z innych państw unijnych.
Polski biznes koncentruje uwagę na trzech konkretnych obszarach. Poniżej wymienione branże, które budzą największy entuzjazm wśród krajowych firm zainteresowanych ukraińskim rynkiem.
- Maszyny ciężkie – sektor przemysłowy o dużym potencjale eksportowym, zwłaszcza w kontekście odbudowy Ukrainy;
- Chemikalia – branża obejmująca między innymi produkcję nawozów i pochodnych chemicznych;
- Farmaceutyka – sektor, w którym polskie firmy od lat rozwijają współpracę transgraniczną.
Jak zaznacza Dmytro Natalukha, właśnie w tych trzech obszarach widać najwięcej entuzjazmu ze strony polskich przedsiębiorców. Z jego wypowiedzi wynika, że przynajmniej część z tych firm może pojawić się na najbliższych aukcjach, choć ostateczne decyzje zależą wciąż od warunków rynkowych i poziomu ryzyka, jakie inwestorzy są skłonni zaakceptować.

