Drożejąca ropa naftowa i gaz ziemny odsuwają w czasie szansę na obniżkę stóp procentowych w Polsce. Analitycy ostrzegają, że inflacja na koniec roku może sięgnąć 3,5 proc., a zbliżający się sezon grzewczy tylko pogłębi presję na portfele gospodarstw domowych. Wszystko wskazuje na to, że wrześniowe posiedzenie RPP nie przyniesie żadnych zmian w kosztach kredytów.
- Ropa naftowa w dostawach na październik kosztuje już 95 dolarów za baryłkę, a gaz ziemny w holenderskim hubie osiąga poziom 71-74 dolarów za MWh, co oznacza wyraźny skok względem czerwca.
- Główny analityk DI Xelion Piotr Kuczyński przewiduje, że inflacja na koniec roku może wzrosnąć do 3,5 proc., czyli znaleźć się w górnych widełkach celu inflacyjnego NBP.
- Na posiedzeniu RPP zaplanowanym na 8-9 września nie należy spodziewać się żadnych zmian stóp procentowych, bo Rada czeka na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie.
- Europejski Bank Centralny natomiast szykuje się do podwyżki stóp o 25 punktów bazowych podczas posiedzenia 9-10 września.
- Blokada cieśniny Ormuz oraz rekordowe zużycie prądu latem doprowadziły do uszczuplenia zapasów węgla i gazu w europejskich magazynach.
Dlaczego ceny surowców znowu rosną?
Ostatnie tygodnie przyniosły wyraźne odbicie cen nośników energetycznych na światowych rynkach. Chodzi przede wszystkim o ropę naftową i gaz ziemny, których notowania poszły w górę w sposób, który trudno zignorować. Bezpośrednią przyczyną jest utrzymująca się blokada swobodnego przepływu przez cieśninę Ormuz, przez którą przechodzi ogromna część światowego handlu węglowodorami.
Sprawę pogorszyło dodatkowo lato. Fala upałów w niemal całej Europie, w tym także w Polsce, wywołała rekordowe zapotrzebowanie na energię elektryczną. W praktyce oznaczało to, że elektrownie węglowe i gazowe musiały pracować na pełnych obrotach, co z kolei szybko uszczupliło zapasy surowców zgromadzone w magazynach.
Skala zmian robi wrażenie. Ropa w dostawach na październik notowana jest po 95 dolarów za baryłkę, podczas gdy jeszcze w czerwcu kosztowała około 75 dolarów. Gaz ziemny w holenderskim hubie podrożał jeszcze bardziej, z 40,4 dolarów za MWh do 71-74 dolarów za MWh. To niemal podwojenie ceny w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
| Surowiec | Cena w czerwcu | Cena obecnie |
|---|---|---|
| Ropa naftowa | ok. 75 dol/b | 95 dol/b |
| Gaz ziemny (hub holenderski) | 40,4 dol/MWh | 71-74 dol/MWh |
Co to oznacza dla domowych budżetów?
Konsekwencje takich zwyżek prędzej czy później dotrą do zwykłych odbiorców. Wyższe koszty surowców przekładają się na rachunki za ciepło, gaz i prąd, a w efekcie na wydatki, których gospodarstwa domowe po prostu nie mogą uniknąć. Co istotne, problem nasila się właśnie teraz, gdy zbliża się sezon grzewczy i zużycie energii w domach naturalnie wzrośnie.
W praktyce oznacza to, że wiele rodzin będzie musiało ograniczyć inne wydatki, żeby domknąć domowy budżet. Taki mechanizm nie jest niczym nowym, ale w obecnych warunkach może uderzyć mocniej niż w poprzednich latach, zwłaszcza jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie uspokoi.
Czy RPP zmieni stopy procentowe?
Odpowiedzi na pytanie o dalsze decyzje dotyczące stóp procentowych można się spodziewać już w przyszłym tygodniu, podczas dwudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej zaplanowanego na 8-9 września. Z rozmów z ekonomistami wynika jednak, że nie warto liczyć na żadne zaskoczenia.
Na najbliższym posiedzeniu nie dojdzie do zmiany stóp procentowych. Członkowie Rady poczekają na wyjaśnienie sytuacji na Bliskim Wschodzie – powiedział w rozmowie z WNP główny analityk DI Xelion Piotr Kuczyński.
Kuczyński zwrócił uwagę na coś, co w tej dyskusji często umyka. Obecny wzrost inflacji w Polsce nie wynika ani z rosnących płac, ani z tak zwanego efektu drugiej rundy, czyli sytuacji, w której rosnące ceny napędzają kolejne podwyżki w gospodarce. Tym razem winowajcą jest wyłącznie skok cen ropy na globalnych rynkach.
Zapewniam, że na posiedzeniu zaplanowanym na 8-9 września nic się nie stanie. Z drugiej strony myślę, że można oczekiwać wzrostu inflacji w tym roku. Na koniec roku może podskoczyć do 3,5 proc., czyli będzie w górnych widełkach celu inflacyjnego NBP – ocenił ekonomista.
Co ważne, analityk nie widzi też powodu, dla którego Rada miałaby podnosić stopy z powodu obecnej sytuacji surowcowej. Jednocześnie jednak obniżka również nie wchodzi w grę, przynajmniej na razie. W praktyce oznacza to, że kredytobiorcy mogą odetchnąć, ale tylko na krótko, bo scenariusz może się zmienić wraz z rozwojem wydarzeń na Bliskim Wschodzie.
Co zrobi Europejski Bank Centralny?
Strefa euro mierzy się z bardzo podobnym wyzwaniem związanym z drożejącymi surowcami energetycznymi, ale tam decyzje wydają się już praktycznie przesądzone. W dniach 9-10 września odbędzie się posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, na którym najprawdopodobniej dojdzie do podwyżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych.
W praktyce oznaczałoby to wzrost stopy refinansowej do poziomu 2,65 proc., a stopy depozytowej do 2,50 proc. Taki ruch mógłby mieć znaczenie także dla Polski, zwłaszcza gdyby doszło jeszcze do podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.
Warto sprawdzić, jak w takim scenariuszu zachowałby się nasz bank centralny. Gdyby presja ze strony EBC i Fed rosła jednocześnie, NBP mógłby znaleźć się w trudnym położeniu. Z drugiej strony podwyżka stóp procentowych w Polsce byłaby ogromnym obciążeniem zarówno dla mocno zadłużonego budżetu państwa, jak i dla domowych budżetów obywateli, którzy spłacają kredyty ze zmienną stopą oprocentowania.

