Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował 4 września 2026 roku, że wykluczenie konsorcjum Mirbud–Torpol z przetargu na budowę Rail Baltica było zgodne z prawem. Powodem sporu stała się kara środowiskowa opiewająca na 15 tysięcy złotych, a właściwie sposób, w jaki wykonawca poinformował o niej zamawiającego. Sprawa dotyczy jednego z największych kontraktów kolejowych w historii Polski, wartego miliardy złotych.
- Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił skargę konsorcjum Mirbud–Torpol na wykluczenie z przetargu dotyczącego Rail Baltica.
- Sporna kara środowiskowa wyniosła zaledwie 15 tysięcy złotych, mimo to zaważyła na losach kontraktu wartego miliardy.
- Kluczowym elementem sprawy nie była sama kara, lecz sposób przekazania o niej informacji zamawiającemu.
- Wykluczone konsorcjum oferowało najniższą cenę spośród wszystkich uczestników postępowania.
- Prawnicy wskazują wyrok jako istotny sygnał dla całego rynku zamówień publicznych w Polsce.
Co wydarzyło się w przetargu na Rail Baltica?
Przetarg na budowę Rail Baltica to jedno z największych przedsięwzięć infrastrukturalnych realizowanych obecnie w Polsce. Mowa o kontrakcie liczonym w miliardach złotych, który ma kluczowe znaczenie dla rozwoju połączeń kolejowych między Polską a krajami bałtyckimi. Właśnie dlatego wynik postępowania budził tak duże zainteresowanie zarówno wśród wykonawców, jak i obserwatorów rynku budowlanego.
Konsorcjum złożone z firm Mirbud i Torpol przedstawiło ofertę z najniższą ceną spośród wszystkich startujących w przetargu. Wydawało się, że to właśnie ten podmiot ma największe szanse na zdobycie kontraktu. Sprawy potoczyły się jednak inaczej, a powodem okazała się okoliczność, która na pierwszy rzut oka mogła wydawać się błaha.
Kara 15 tysięcy złotych, która zaważyła na wszystkim
W centrum sporu znalazła się kara środowiskowa nałożona na jednego z członków konsorcjum, opiewająca na kwotę 15 tysięcy złotych. W kontekście wartości całego kontraktu to suma symboliczna, wręcz niezauważalna. Mimo to właśnie ta kara stała się osią całego postępowania sądowego.
Warto podkreślić, że sam fakt nałożenia kary nie był głównym problemem. Zamawiający zwrócił uwagę przede wszystkim na to, w jaki sposób wykonawca poinformował go o tym zdarzeniu. To właśnie kwestia rzetelności i kompletności przekazanych informacji okazała się decydująca dla dalszego losu oferty.
W praktyce oznacza to, że w postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego liczy się nie tylko sama treść zdarzenia, lecz także sposób jego zakomunikowania zamawiającemu. Nawet drobna nieścisłość czy niepełne ujawnienie okoliczności może zostać potraktowane jako naruszenie zasad rzetelności wymaganej od wykonawców ubiegających się o publiczne kontrakty.
Jak zdecydował sąd?
Sąd Okręgowy w Warszawie, wydając wyrok 4 września 2026 roku, oddalił skargę konsorcjum Mirbud–Torpol. Oznacza to, że wykluczenie firm z przetargu zostało uznane za zgodne z obowiązującymi przepisami. Decyzja sądu potwierdziła, że zamawiający miał podstawy, by w ten sposób ocenić zachowanie wykonawcy.
Co istotne, wyrok ten nie dotyczy wyłącznie jednej konkretnej sprawy. Ma on znaczenie szersze, ponieważ pokazuje, jak rygorystycznie mogą być interpretowane obowiązki informacyjne nałożone na wykonawców w postępowaniach przetargowych. Dla wielu firm biorących udział w podobnych procedurach to sygnał, by z najwyższą starannością podchodzić do każdego etapu komunikacji z zamawiającym.
Co ten wyrok oznacza dla rynku zamówień publicznych?
Radcowie prawni komentujący sprawę podkreślają, że wyrok stanowi ważny sygnał dla całego sektora zamówień publicznych w Polsce. Z jednej strony pokazuje, że nawet pozornie drugorzędna okoliczność, taka jak niewielka kara administracyjna, może mieć poważne konsekwencje dla losów całego kontraktu. Z drugiej strony uwidacznia, jak dużą wagę zamawiający przykładają obecnie do rzetelności informacji przekazywanych przez uczestników przetargów.
W praktyce oznacza to, że firmy startujące w dużych postępowaniach powinny szczególnie dokładnie analizować, jakie informacje i w jakiej formie przekazują zamawiającemu. Warto sprawdzić wewnętrzne procedury dotyczące zgłaszania kar czy innych zdarzeń mogących mieć znaczenie dla oceny wiarygodności wykonawcy, zanim dojdzie do sytuacji spornej.
Wyrok pokazuje, że w zamówieniach publicznych nawet pozornie drugorzędna okoliczność może mieć poważne konsekwencje.
Sprawa Rail Baltica pokazuje więc coś więcej niż tylko spór dwóch firm o miliardowy kontrakt. To przypomnienie, że w świecie zamówień publicznych detale mają znaczenie, a pozornie niewielka kwota kary potrafi przeważyć szalę na niekorzyść nawet najtańszej i pod wieloma względami atrakcyjnej oferty.

