Zatrzymane pociągi, sparaliżowane lotniska, gotówka jako jedyny ratunek w sklepach. Takie sceny rozegrały się już w Hiszpanii, Portugalii, Francji i Czechach, gdy nagle zabrakło prądu. Teraz eksperci ostrzegają, że podobny scenariusz może powtórzyć się w innych częściach Europy, dlatego banki zaczynają zachęcać klientów do trzymania w domu części oszczędności w gotówce.
- W kilku krajach Europy doszło już do rozległych awarii prądu, które sparaliżowały transport publiczny i łączność.
- Podczas blackoutu płatności kartą oraz przez telefon stają się niemożliwe, więc jedynym ratunkiem okazuje się gotówka.
- Eksperci ostrzegają, że podobna sytuacja może wydarzyć się w kolejnych państwach europejskich.
- Niektóre banki zaczynają sugerować klientom, aby mieli w domu zapas gotówki na wypadek awarii systemów płatniczych.
Co dokładnie wydarzyło się w Europie?
W Hiszpanii, Portugalii, Francji i Czechach doszło do sytuacji, która dla wielu mieszkańców okazała się prawdziwym zaskoczeniem. Nagle zabrakło prądu, a wraz z nim przestały działać kluczowe elementy codziennego funkcjonowania miast. Pociągi stanęły w miejscach, w których akurat się znajdowały, metro przestało kursować, a na lotniskach zapanował chaos, bo systemy odprawy pasażerów po prostu przestały funkcjonować.
Co istotne, awaria dotknęła również łączności. Internet przestał działać, a sieć komórkowa w wielu miejscach kompletnie się wyłączyła. W praktyce oznaczało to, że ludzie nie mogli się ze sobą skontaktować, sprawdzić informacji w sieci ani skorzystać z aplikacji mobilnych, które na co dzień wydają się oczywistością.
Dlaczego gotówka okazała się jedynym ratunkiem?
W momencie, gdy prąd znika, a wraz z nim internet i łączność komórkowa, terminale płatnicze przestają działać. Karta płatnicza, która na co dzień wydaje się najwygodniejszym sposobem regulowania należności, w takiej sytuacji staje się bezużyteczna. Podobnie zresztą jak płatności telefonem czy zegarkiem, bo one również wymagają połączenia z siecią.
W efekcie w sklepach w dotkniętych awarią krajach zapanował chaos. Tłumy ludzi ruszyły do punktów sprzedaży, jednak zakupy mogli zrobić wyłącznie ci, którzy mieli przy sobie fizyczne pieniądze. Reszta musiała czekać, aż sytuacja się unormuje, co w przypadku rozległych awarii wcale nie jest kwestią kilku minut.
Ten horror wydarzył się już w Hiszpanii, Portugalii, Francji i Czechach. To tam, niczym grom z jasnego nieba, spadł blackout.
Czy Europie grozi kolejna awaria?
Właśnie to pytanie zadają sobie teraz eksperci zajmujący się bezpieczeństwem energetycznym i infrastrukturą krytyczną. Z ich analiz wynika, że scenariusz podobny do tego, który rozegrał się w Hiszpanii czy Portugalii, wcale nie musi być odosobnionym przypadkiem. W zależności od stanu sieci energetycznej w poszczególnych krajach ryzyko powtórki takiej sytuacji może być realne.
Warto jednak zaznaczyć, że nie chodzi tu o wywoływanie paniki, lecz o przygotowanie się na sytuację, która teoretycznie może dotknąć każdego kraju europejskiego, w tym również Polskę. Właśnie dlatego banki zaczynają reagować z wyprzedzeniem.
Co radzą banki swoim klientom?
Instytucje finansowe w kilku krajach zaczęły sugerować klientom, aby ci mieli w domu pewien zapas gotówki. Chodzi o sytuację, w której nagła awaria prądu uniemożliwiłaby korzystanie z kart płatniczych oraz bankowości mobilnej. W praktyce oznacza to, że nawet osoby, które od lat płacą wyłącznie bezgotówkowo, powinny rozważyć trzymanie w domu niewielkiej rezerwy pieniężnej na czarną godzinę.
W wielu przypadkach takie zalecenie sprawdza się jako prosta forma zabezpieczenia przed nieprzewidywalnymi zdarzeniami. Nie chodzi o to, żeby rezygnować z wygody płatności elektronicznych na co dzień, lecz o to, aby w razie awarii mieć możliwość zrobienia podstawowych zakupów, na przykład żywności czy leków.
Jakie znaczenie ma to dla zwykłych obywateli?
Dla przeciętnego mieszkańca Europy sytuacja z Hiszpanii czy Portugalii może wydawać się odległym problemem, który dotyczy innych krajów. Z drugiej strony, doświadczenia tych państw pokazują, jak szybko może zmienić się codzienność, gdy zabraknie prądu na dłużej niż kilka minut.
Co dla użytkownika oznacza to w praktyce? Przede wszystkim warto sprawdzić, czy w domowym budżecie znajdzie się miejsce na niewielką rezerwę gotówkową, odłożoną na wypadek podobnych zdarzeń. W zależności od sytuacji rodzinnej i finansowej, taka kwota może się różnić, jednak sama zasada pozostaje podobna.
Eksperci podkreślają również, że warto zwracać uwagę na komunikaty banków oraz instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne w Polsce. To one najczęściej jako pierwsze informują o potencjalnych zagrożeniach oraz zalecanych środkach ostrożności, zanim sytuacja stanie się poważniejsza.

