Niemcy przestają być magnesem dla pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej. W 2025 roku z tego kraju wyjechało o 37 tysięcy więcej obywateli regionu, niż do niego przyjechało, a Polska odnotowała najgorszy wynik spośród wszystkich 119 państw objętych statystykami migracyjnymi. Powodem jest poprawiająca się sytuacja gospodarcza nad Wisłą przy jednoczesnym spowolnieniu za Odrą.
- Ujemne saldo migracyjne Niemiec z Polską wyniosło w 2025 roku ponad 13,5 tys. osób i było najniższe wśród wszystkich analizowanych krajów świata.
- Całkowity bilans migracyjny Niemiec pozostał dodatni na poziomie 332 tys. osób, ale zawdzięczają to napływowi obywateli Ukrainy, Indii oraz Syrii.
- Jeszcze w 2023 roku Niemcy notowały dodatnie saldo migracji z Europą Środkowo-Wschodnią, przekraczające 47 tys. osób, co pokazuje skalę odwrócenia trendu.
- Liczba polskich pracowników przyjeżdżających do Niemiec spadła od 2013 roku aż o 66 procent.
- Oprócz Polski najsilniejszy odpływ migrantów dotyczy Bułgarii, Chorwacji oraz Rumunii.
Kierunek migracji się odwrócił
Dane zebrane przez Polski Instytut Ekonomiczny pokazują coś, co jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić. Niemcy, przez dekady postrzegane jako naturalny cel wyjazdów zarobkowych dla mieszkańców naszego regionu, zaczynają tracić na atrakcyjności. W praktyce oznacza to, że coraz więcej osób decyduje się na powrót do ojczyzny albo w ogóle rezygnuje z wyjazdu za pracą na zachód.
Zjawisko dotyczy nie tylko Polski, ale całej grupy dziewięciu krajów regionu, do której zaliczają się między innymi Bułgaria, Chorwacja, Rumunia, Czechy, Słowacja, Węgry oraz kraje bałtyckie. Wspólnym mianownikiem jest wyraźny odpływ ich obywateli z Niemiec, przy jednoczesnym mniejszym napływie nowych migrantów zarobkowych.
Warto jednak zaznaczyć, że całościowy bilans migracyjny Niemiec wciąż pozostaje dodatni. Kraj ten przyjął w 2025 roku znacznie więcej ludzi, niż z niego wyjechało, ale odpowiadają za to głównie osoby przybywające z Ukrainy, Indii czy Syrii. To pokazuje, jak różnie wygląda dziś struktura migracji do Niemiec w zależności od pochodzenia przyjezdnych.
Polska liderem odwrotu
Wśród wszystkich krajów regionu to właśnie Polska wypada najbardziej wyraźnie. Ujemne saldo migracyjne z Niemcami wyniosło ponad 13,5 tys. osób, co czyni nasz kraj rekordzistą nie tylko w Europie Środkowo-Wschodniej, ale wśród wszystkich 119 państw, dla których prowadzone są takie statystyki.
Za ujemny bilans migracyjny Niemiec z Europą Środkowo-Wschodnią w 2025 roku odpowiadały przede wszystkim cztery kraje. Niemieckie saldo migracji netto z Polską wyniosło minus 13,6 tys. osób i było najniższe nie tylko wśród analizowanych państw EŚW, ale również wśród wszystkich 119 państw, dla których prowadzone są statystyki – ocenia Polski Instytut Ekonomiczny w swoim Tygodniku gospodarczym.
Na drugim miejscu uplasowała się Bułgaria z wynikiem minus 13 tys. osób. Nieco dalej znalazły się Chorwacja z ujemnym saldem na poziomie 9,3 tys. oraz Rumunia z wynikiem minus 2,4 tys. Te cztery kraje w praktyce wyznaczają skalę całego zjawiska opisywanego przez PIE.
Co istotne, w przypadku Polski problem nie polega na masowych powrotach do kraju, lecz raczej na tym, że coraz mniej osób w ogóle decyduje się na wyjazd. Licząc od rekordowego pod tym względem 2013 roku, napływ polskich pracowników do Niemiec zmniejszył się aż o 66 procent. Liczba powrotów również spadła, ale w znacznie mniejszym stopniu, co dodatkowo pogłębia ujemny bilans.
Jak zmieniało się saldo migracji w ostatnich latach?
Skala zmiany staje się jeszcze bardziej widoczna, gdy spojrzy się na dane z ostatnich kilku lat. W 2023 roku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej niż dziś, a Niemcy wciąż korzystały na napływie pracowników z regionu.
| Rok | Saldo migracji Niemiec z EŚW |
|---|---|
| 2023 | plus 47 tys. osób |
| 2024 | minus 26,4 tys. osób |
| 2025 | minus 37 tys. osób |
Jak widać, przełom nastąpił już w 2024 roku, gdy po raz pierwszy od dawna więcej osób wyjechało z Niemiec do krajów regionu, niż przyjechało w drugą stronę. Wynik z 2025 roku nie tylko potwierdza ten kierunek, ale pokazuje, że zjawisko może się dalej pogłębiać.
Dlaczego Niemcy tracą na atrakcyjności?
Przyczyn tej sytuacji można szukać przede wszystkim w gospodarce. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej od trzech lat notują wzrost gospodarczy, podczas gdy Niemcy zmagają się ze spowolnieniem. W praktyce przekłada się to na różnicę w tempie wzrostu wynagrodzeń po obu stronach granicy.
W Polsce płace rosną na tyle wyraźnie, że dla wielu osób emigracja zarobkowa do Niemiec przestaje mieć ekonomiczny sens. Podobny mechanizm obserwuje się w innych krajach regionu, co tłumaczy, dlaczego trend dotyczy nie tylko Polski, ale również Bułgarii, Chorwacji czy Rumunii.
Można powiedzieć, że to właśnie różnica w dynamice gospodarczej stała się głównym motorem zmian migracyjnych. Niemcy, które przez lata korzystały z napływu taniej i chętnej do pracy siły roboczej z regionu, dziś muszą mierzyć się z sytuacją, w której to właśnie ten kierunek migracji zaczyna się kurczyć, a rodzime rynki pracy w Europie Środkowo-Wschodniej stają się coraz bardziej konkurencyjne.

