W połowie października 2025 roku złoto ponownie udowodniło, dlaczego od tysięcy lat uznawane jest za „bezpieczną przystań” dla kapitału. Kurs złota przekroczył granicę 4 390 dolarów za uncję trojańską, osiągając historyczne maksimum. Tylko w ostatnim tygodniu jego wartość wzrosła o blisko 9%, a od początku roku – aż o ponad 66%. Tak gwałtowny rajd cenowy nie był notowany od kilkunastu lat.
Zainteresowanie złotem eksplodowało – nie tylko na globalnych rynkach, ale również w Polsce. Dealerzy notują rekordową sprzedaż sztabek i monet inwestycyjnych, a przed punktami w największych miastach pojawiają się kolejki. Eksperci mówią wprost: na rynku widać klasyczne FOMO, czyli strach przed przegapieniem okazji.
Wykres <1.10.2025-17.10.2025>, źródło: bankier.pl
Kruczec drożeje dzień po dniu – ile kosztuje złoto?
Jeszcze na początku tygodnia cena złota wynosiła około 4 130 dolarów za uncję. We wtorek było to już ponad 4 190 dolarów, a w czwartek przekroczono barierę 4 300 dolarów. W piątek 17 października notowania sięgnęły rekordowych 4 391,69 dolarów, ustanawiając nowy szczyt wszech czasów.
Równolegle drożeje także srebro, które osiągnęło poziom 53,76 dolarów za uncję – to wzrost o prawie 90% od początku roku. Oba metale błyszczą w obliczu globalnej niepewności gospodarczej, słabnącego dolara i rosnącego ryzyka geopolitycznego.
Skąd ten wzrost? Dowiedz się czemu złoto rośnie
Eksperci wskazują na kilka głównych czynników, które napędzają obecny rajd cenowy:
-
Słabnący dolar amerykański – odwrotna korelacja między dolarem a złotem sprawia, że gdy dolar traci na wartości, inwestorzy uciekają w metale szlachetne.
-
Oczekiwania na obniżki stóp procentowych w USA – wypowiedzi szefa Fedu, Jeroma Powella, dotyczące słabnącego rynku pracy zwiększyły prawdopodobieństwo głębszych cięć stóp procentowych, co czyni złoto bardziej atrakcyjnym wobec obligacji.
-
Niepewność polityczna i gospodarcza – przedłużający się shutdown rządu USA, konflikty handlowe między USA a Chinami oraz napięcia w Azji i na Bliskim Wschodzie skłaniają inwestorów do szukania stabilnych aktywów.
-
Problemy sektora bankowego – doniesienia o oszustwach kredytowych w regionalnych bankach amerykańskich (Zions Bancorp, Western Alliance) wywołały falę obaw o kondycję systemu finansowego.
Nie bez znaczenia są też prognozy analityków, którzy coraz śmielej zakładają dalszy wzrost cen. Według części banków inwestycyjnych, kurs złota może sięgnąć nawet 4 900 dolarów za uncję do końca 2025 roku.
Kolejki po złoto – FOMO w praktyce
Media z całego świata donoszą o rosnącym popycie na fizyczne złoto. W Australii, Japonii i Wietnamie przed sklepami tworzą się długie kolejki chętnych do zakupu sztabek i monet. W Japonii największy dealer Tanaka Kikinzoku czasowo wstrzymał sprzedaż małych sztabek z powodu wyczerpania zapasów. W Wietnamie, z kolei, państwowa firma jubilerska wprowadziła system rejestracji online, aby ograniczyć napływ klientów.
Podobne sceny obserwujemy także w Polsce. Przed warszawskim oddziałem Tavexu ustawiły się tłumy, a Mennica Polska i Mennica Skarbowa notują rekordową sprzedaż. Według Marty Bassani-Prusik z Mennicy Polskiej, ostatni tydzień był „najlepszy pod względem przychodów w całym roku”, a ruch w punktach sprzedaży i sklepie internetowym osiągnął niespotykany poziom.
To zjawisko idealnie obrazuje FOMO – inwestorzy, widząc rosnące ceny, obawiają się, że przegapią okazję. Jednak, jak ostrzegają analitycy, emocjonalne decyzje inwestycyjne podejmowane w czasie euforii rynkowej często kończą się stratami, gdy rynek wchodzi w fazę korekty.
Polska w złotej czołówce
Nie tylko inwestorzy indywidualni gromadzą złoto. Narodowy Bank Polski od kilku lat konsekwentnie zwiększa swoje rezerwy. W 2025 roku Polska posiada już 448,2 tony złota, co plasuje nas na 14. miejscu na świecie. Według prezesa NBP, Adama Glapińskiego, udział złota w rezerwach ma docelowo wynosić nawet 20%.
To wpisuje się w globalny trend – od 2022 roku banki centralne na całym świecie kupują rekordowe ilości złota, traktując je jako zabezpieczenie wobec rosnącej inflacji i ryzyka osłabienia dolara.
Dlaczego złoto przyciąga kapitał?
Złoto od wieków postrzegane jest jako magazyn wartości – aktywo, które nie traci na znaczeniu niezależnie od koniunktury gospodarczej. W przeciwieństwie do walut papierowych, których siła nabywcza może ulec deprecjacji, złoto zachowuje wartość nawet w czasach kryzysu.
Na kurs złota wpływają przede wszystkim:
-
popyt i podaż,
-
poziom inflacji,
-
stopy procentowe,
-
kurs dolara,
-
rezerwy banków centralnych,
-
czynniki geopolityczne i gospodarcze.
W praktyce, gdy inflacja rośnie, a zaufanie do systemu finansowego spada, inwestorzy masowo przenoszą kapitał w złoto.
Złoto jako inwestycja
Rosnące ceny przyciągają zarówno inwestorów instytucjonalnych, jak i osoby prywatne. Na popularności zyskują sztabki złota oraz monety bulionowe, które pozwalają fizycznie posiadać kruszec. Warto jednak pamiętać, że cena sztabki złota jest zawsze wyższa od notowań giełdowych, ponieważ obejmuje marżę sprzedawcy, koszty produkcji i transportu.
Według aktualnych danych, jednouncjowa sztabka złota kosztuje dziś około 15 900 złotych. To najwyższy poziom w historii polskiego rynku metali szlachetnych.
Co dalej z rynkiem złota?
Analitycy są zgodni, że obecne wzrosty napędzane są mieszanką czynników fundamentalnych i emocjonalnych. O ile długoterminowo inwestycje w złoto mogą nadal przynosić zyski, krótkoterminowo rynek może być podatny na korektę.
Historia pokazuje, że po okresach gwałtownych zwyżek często przychodzi czas stabilizacji lub spadków. Jednak w sytuacji, gdy globalna gospodarka balansuje między recesją a inflacją, złoto wciąż pozostaje jednym z najbardziej pożądanych aktywów ochronnych.


