Projekt Baltic Power wchodzi w decydującą fazę. Grupa Orlen oraz kanadyjski partner Northland Power zakończyli instalację wszystkich 78 monopali – stalowych fundamentów, na których staną morskie turbiny wiatrowe. To pierwszy w historii Polski projekt offshore tej skali, a inwestor zapowiada, że prąd z Bałtyku popłynie do odbiorców jeszcze w tym roku.
Fundament pod nową gałąź energetyki
Zakończenie instalacji monopali to coś więcej niż techniczny etap budowy. To moment symboliczny – Polska realnie wchodzi do grona państw produkujących energię z morskich farm wiatrowych.
Każdy z 78 fundamentów ważył od 1300 do 1700 ton i mierzył nawet 100 metrów długości. Operacje ich transportu i wbijania w dno Bałtyku wymagały precyzji, doświadczenia oraz ścisłej koordynacji wielu zespołów. Dla polskiego sektora energetycznego to zupełnie nowa skala wyzwań – zarówno technologicznych, jak i organizacyjnych.
Logistyka na miarę międzynarodowego projektu
Budowa farmy odbywa się na obszarze około 130 km². Każdego dnia w rejonie inwestycji pracuje około 20 statków, a od początku kampanii instalacyjnej zaangażowano łącznie około 80 jednostek różnego typu. Na pokładach pracuje ponad 4500 osób – od załóg technicznych po specjalistów ds. środowiska i koordynatorów projektu.
Całość działań nadzoruje Centrum Koordynacji Morskiej Baltic Power w Łebie. W trakcie instalacji zastosowano m.in. podwójną podwodną kurtynę powietrzną, której celem było ograniczenie hałasu i wibracji podczas wbijania pali w dno morskie. To element coraz częściej stosowany w europejskich projektach offshore, mający zmniejszyć wpływ inwestycji na środowisko Bałtyku.
1,2 GW mocy – realny wkład w transformację energetyczną
Docelowa moc farmy Baltic Power wyniesie około 1,2 GW. Roczna produkcja energii ma sięgnąć do 4 TWh, co odpowiada około 3 proc. obecnego zapotrzebowania Polski na energię elektryczną.
W praktyce oznacza to zasilenie milionów gospodarstw domowych energią pochodzącą ze źródła odnawialnego. Dla kraju, który przez dekady opierał energetykę głównie na węglu, to wyraźny sygnał przyspieszenia transformacji.
Jeśli zapowiedzi zostaną zrealizowane, pierwsze megawatogodziny z Bałtyku trafią do sieci jeszcze w 2026 roku, a zakończenie pełnej kampanii instalacyjnej planowane jest na drugą połowę roku.
Co oznacza Baltic Power dla Polski?
Warto spojrzeć na tę inwestycję szerzej niż tylko przez pryzmat megawatów. Offshore to:
-
rozwój nowych kompetencji technologicznych,
-
impuls dla portów i przemysłu stoczniowego,
-
miejsca pracy w sektorze wysokich technologii,
-
większa niezależność energetyczna kraju.
Bałtyk staje się jednym z kluczowych obszarów dla przyszłości polskiej energetyki. Projekty takie jak Baltic Power budują fundament pod kolejne farmy wiatrowe, które w nadchodzących latach mają powstawać w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej.
Więcej niż jedna inwestycja
Choć komunikat dotyczy zakończenia jednego z etapów budowy, w rzeczywistości mówimy o początku zupełnie nowego rozdziału. Polska energetyka morska dopiero się rodzi, a tempo realizacji Baltic Power pokazuje, że kraj jest w stanie skutecznie wdrażać duże projekty infrastrukturalne we współpracy z międzynarodowymi partnerami.
Kluczowe będzie teraz utrzymanie harmonogramu oraz sprawne włączenie energii z Bałtyku do krajowego systemu elektroenergetycznego. Jeśli projekt zakończy się sukcesem, stanie się punktem odniesienia dla kolejnych inwestycji offshore w regionie.
~Źródło: energetyka24.com

