Od 1 maja 2026 roku obowiązuje tymczasowa umowa handlowa między Unią Europejską a Mercosurem, a wraz z nią ruszył harmonogram stopniowej likwidacji ceł na towary przemysłowe. Dla polskich firm, zwłaszcza z sektora maszynowego, medycznego, chemicznego i motoryzacyjnego, oznacza to realną szansę na wejście na rynek liczący 270 milionów konsumentów, choć wiele małych i średnich przedsiębiorstw wciąż nie zdaje sobie sprawy z nowych możliwości.
- Umowa UE-Mercosur znosi cła na ponad połowę pozycji maszynowych i medycznych już od pierwszego dnia obowiązywania porozumienia.
- Polska wymiana handlowa z Mercosurem to obecnie zaledwie 5,2 mld dolarów rocznie, czyli mniej niż 1 proc. całego polskiego handlu zagranicznego.
- Motoryzacja czeka na pełną liberalizację najdłużej, bo cła na pojazdy elektryczne będą znoszone stopniowo aż do 2044 roku.
- Firmy mogą bezpłatnie sprawdzić, czy ich produkt kwalifikuje się do preferencji celnych, korzystając z narzędzia ROSA na portalu Access2Markets.
- Od września 2026 roku obowiązuje unijny zakaz importu brazylijskich produktów zwierzęcych, co ogranicza obawy związane z napływem taniego mięsa.
Dlaczego umowa nabrała tempa po latach negocjacji?
Rozmowy między Unią Europejską a Mercosurem ciągnęły się ćwierć wieku, ale dopiero ostatnie lata przyniosły przełom. Złożyło się na to kilka czynników naraz. Cła nałożone przez administrację Trumpa na europejskie towary, coraz mocniejsza obecność Chin w Ameryce Południowej oraz globalny wyścig o dostęp do surowców krytycznych sprawiły, że temat, który wcześniej kojarzył się głównie z argentyńską wołowiną, stał się dla Brukseli sprawą strategiczną.
Mercosur, czyli blok skupiający Brazylię, Argentynę, Paragwaj i Urugwaj, wygenerował w 2025 roku PKB na poziomie około 3,5 biliona dolarów. Gdyby traktować go jako jeden organizm gospodarczy, znalazłby się na szóstym miejscu wśród największych gospodarek świata. Razem z Unią Europejską tworzy to ugrupowanie liczące ponad 700 milionów ludzi, co czyni je jednym z największych porozumień handlowych na świecie.
Co istotne, obie strony w dużej mierze się uzupełniają, zamiast konkurować. Unia eksportuje głównie towary przemysłowe, które stanowią 86 proc. jej sprzedaży do Mercosuru, natomiast blok południowoamerykański dostarcza przede wszystkim surowce i żywność, odpowiadające za 81 proc. importu. W praktyce oznacza to, że poza kilkoma wrażliwymi sektorami gospodarki obu regionów raczej się wspierają niż ze sobą rywalizują.
Jak wygląda handel Polski z Mercosurem?
Skala polskiej wymiany z Mercosurem jest wciąż niewielka, jeśli zestawić ją z relacjami handlowymi z Niemcami, które sięgają około 180 miliardów dolarów rocznie. Z krajami Mercosuru Polska handluje na poziomie zaledwie 5,2 miliarda dolarów, co stanowi mniej niż 1 proc. całego polskiego handlu zagranicznego. Właśnie dlatego eksperci mówią raczej o potencjale wzrostu niż o obronie już zdobytej pozycji.
Warto zwrócić uwagę, że Polska notuje z tym blokiem wyraźny deficyt handlowy, mimo że cała Unia Europejska ma z Mercosurem bilans zrównoważony. Polski eksport do tego regionu wart jest rocznie około 1,1 miliarda dolarów i obejmuje głównie maszyny, farmaceutyki, elektronikę oraz części motoryzacyjne. Import natomiast przekracza 4 miliardy dolarów i dotyczy przede wszystkim surowców, takich jak rudy miedzi, śruta sojowa czy celuloza.
| Kierunek | Wartość roczna | Główne produkty |
|---|---|---|
| Eksport Polski do Mercosuru | ok. 1,1 mld USD | maszyny, farmaceutyki, elektronika, części motoryzacyjne |
| Import Polski z Mercosuru | ponad 4 mld USD | rudy miedzi, śruta sojowa, celuloza, samochody |
Taka konfiguracja może się okazać korzystna dla polskiego przemysłu z dwóch powodów. Po pierwsze, otwierają się nowe rynki zbytu dla gotowych produktów. Po drugie, polskie firmy zyskują dostęp do tańszych surowców, a niektóre mogą nawet rozważyć inwestycje w lokalne przetwórstwo na terenie Ameryki Południowej.
Które branże zyskają najwięcej na nowych stawkach celnych?
Odpowiedzi na to pytanie dostarcza Aneks 2-A do umowy, dokument taryfowy określający harmonogram redukcji ceł dla poszczególnych grup produktów. Analiza tego załącznika sektor po sektorze przynosi kilka zaskakujących wniosków.
Ponad połowa podpozycji z kategorii maszynowej, obejmującej rozdziały 84 i 85 klasyfikacji HS, korzysta z natychmiastowej eliminacji ceł, co oznacza zerową stawkę już od 1 maja 2026 roku. Kolejne 30 proc. tej grupy osiągnie poziom zerowy w ciągu 11 lat. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku aparatury medycznej, gdzie cła znikają od razu z ponad połowy pozycji. W chemii natomiast 52 proc. podpozycji zostanie w pełni zwolnionych z ceł już w ciągu 5 lat.
Motoryzacja rządzi się nieco innymi zasadami, bo Mercosur od lat stosował jedne z najwyższych na świecie ceł na pojazdy, sięgające nawet 35 proc. Redukcja nie będzie tu liniowa, lecz schodkowa. Samochody elektryczne od pierwszego dnia obowiązywania umowy zapłacą stawkę 25 proc., która utrzyma się przez kolejne 6 lat. Później co 3 lata stawka będzie spadać o 5 punktów procentowych, aż do pełnej likwidacji ceł dopiero w 2044 roku. Części samochodowe z kodu HS 8708 liberalizowane są szybciej, bo bazowa stawka 18 proc. zostanie zniesiona w 8 równych etapach.
Warto też wspomnieć o zamówieniach publicznych, które po raz pierwszy zostaną otwarte dla firm z Unii Europejskiej. Brazylia udostępniła Europejczykom możliwość startowania w przetargach na poziomie federalnym oraz subfederalnym, przy czym ten pierwszy rynek szacowany jest na ponad 8 miliardów euro rocznie. Choć jakość instytucji w krajach Mercosuru, z wyjątkiem Urugwaju, wciąż budzi zastrzeżenia, dla polskiego sektora budowlanego mogą się tam pojawić interesujące zlecenia. Dodatkowo umowa otwiera europejskim armatorom dostęp do południowoamerykańskiego transportu morskiego, który wcześniej był zarezerwowany wyłącznie dla firm z regionu.
Co wynika z powiązań z niemieckim przemysłem?
Znaczna część polskich małych i średnich firm nie eksportuje bezpośrednio do Mercosuru, tylko dostarcza komponenty do Niemiec, które są największym partnerem handlowym tego bloku w Unii Europejskiej, z wymianą na poziomie około 22 miliardów dolarów. W 2025 roku niemiecki import komponentów motoryzacyjnych z Polski wzrósł o 12 proc.
Fabryki VW w Poznaniu i Wrześni oraz zakłady Stellantis w Tychach są elementem tego samego łańcucha dostaw, który sięga aż do Brazylii. W praktyce oznacza to, że jeśli niemiecki eksport maszyn do Mercosuru będzie rósł, popyt na polskie komponenty również powinien się zwiększać.
Z drugiej strony pojawia się ryzyko, że niemieckie koncerny zamiast zwiększać eksport, zdecydują się na przeniesienie części produkcji bezpośrednio do Brazylii. VW i Stellantis produkują tam już łącznie 524 tysiące samochodów rocznie. Do tego dochodzi rosnąca konkurencja ze strony Chin, bo firma BYD, obecna na brazylijskim rynku dopiero od 2021 roku, ma już 4 proc. udziału w sprzedaży aut osobowych.
Czy import mięsa z Ameryki Południowej to realne zagrożenie?
W Polsce dyskusja o umowie z Mercosurem najczęściej kręci się wokół obaw przed napływem taniego mięsa, głównie drobiu i wołowiny. Ta obawa nie jest bezpodstawna, bo różnice w standardach regulacyjnych po obu stronach Atlantyku mogą prowadzić do sytuacji, w której produkty spełniające unijne wymogi końcowe powstają w procesie tańszym i mniej rygorystycznym niż ten obowiązujący w Europie.
Realne zagrożenie polega na napływie towarów finalnych spełniających unijne standardy, lecz wyprodukowanych w procesie, który na terenie UE nie zostałby dopuszczony, na przykład z przyczyn ekologicznych.
Warto jednak sprawdzić, jakie zabezpieczenia wprowadzono w samej umowie. Kontyngenty na import mięsa będą rozszerzane stopniowo przez 6 lat, są ograniczone wolumenowo i objęte bilateralną klauzulą ochronną wynikającą z rozporządzenia 2026/687. To pierwszy przypadek, gdy taka klauzula obejmuje również import realizowany w ramach kontyngentów.
Co więcej, od 3 września 2026 roku obowiązuje unijny zakaz importu brazylijskich produktów zwierzęcych, w tym wołowiny, drobiu, jaj i miodu, ze względu na niezgodność z unijnymi przepisami dotyczącymi środków przeciwdrobnoustrojowych. Brazylia jest największym na świecie dostawcą drobiu do Unii Europejskiej, a pozostałe kraje Mercosuru nie dysponują mocami produkcyjnymi, by samodzielnie wypełnić wynegocjowane limity. W większości przypadków docelowe kwoty ilościowe stanowią niewielki ułamek obecnej konsumpcji unijnej, z wyjątkiem etanolu i miodu, gdzie skala importu może być odczuwalna.
Jak polska firma może zacząć korzystać z umowy?
Komisja Europejska szacuje, że do 2040 roku porozumienie może zwiększyć roczny eksport Unii do Mercosuru nawet o 39 proc. i wesprzeć powstanie do 600 tysięcy miejsc pracy w Europie. Te ogólne prognozy nie odpowiadają jednak na pytanie, które powinien sobie zadać każdy przedsiębiorca, czyli czy jego firma rzeczywiście może na tym zyskać.
Dobra wiadomość jest taka, że sprawdzenie tego nic nie kosztuje. Pierwszym krokiem powinna być weryfikacja, czy dany produkt w ogóle kwalifikuje się do preferencji celnych. Służy do tego narzędzie ROSA, dostępne na portalu Access2Markets. Wystarczy wpisać kod HS produktu, wybrać umowę UE-Mercosur i odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących procesu produkcyjnego. Cała usługa jest bezpłatna i dostępna w języku polskim. Na tym samym portalu, w zakładce My Trade Assistant, można też sprawdzić aktualną stawkę preferencyjną dla konkretnego produktu i kraju docelowego.
Kolejny etap to rejestracja w systemie REX, czyli Registered Exporter. Wniosek składa się w Izbie Administracji Skarbowej właściwej dla siedziby firmy, a cała procedura trwa od kilku dni do kilku tygodni i jest bezpłatna. Numer REX umożliwia wystawianie oświadczeń o pochodzeniu towaru, które dołącza się do faktury. To jedyny dokument, jakiego potrzebuje importer w Mercosurze, żeby odprawić towar po preferencyjnej stawce.
W tej umowie nie stosuje się tradycyjnych świadectw EUR.1, znanych z innych porozumień handlowych Unii. Cały system opiera się na samocertyfikacji eksportera, co w praktyce oznacza dodatkową odpowiedzialność po stronie firmy wysyłającej towar. Oświadczenie o pochodzeniu zadziała tylko wtedy, gdy importer w Mercosurze będzie wiedział o jego istnieniu i powoła się na nie podczas odprawy celnej. Jeśli tego nie zrobi, towar zostanie potraktowany według standardowych stawek MFN, a umowa nie przyniesie żadnej korzyści. Poinformowanie kontrahenta o możliwości skorzystania z preferencji to więc nie formalność, tylko warunek konieczny do tego, by cała procedura miała sens.
Dla firm, które nie mają jeszcze kontaktów handlowych w Ameryce Południowej, naturalnym punktem startu może być Enterprise Europe Network. Sieć ta działa w Polsce poprzez 27 biur koordynowanych przez PARP i oferuje pomoc w znalezieniu partnerów biznesowych, organizuje misje gospodarcze oraz zapewnia doradztwo regulacyjne.
W praktyce firmy z Unii Europejskiej mają dziś preferencje celne, których nie posiadają konkurenci z USA ani z Chin. Ta przewaga będzie rosła z każdym kolejnym rokiem obowiązywania harmonogramu, ale nie potrwa wiecznie, bo zniknie w momencie, gdy inne kraje wynegocjują własne umowy z Mercosurem. Mowa tu o tak zwanej przewadze pierwszego gracza, czyli sytuacji, w której firmy wchodzące na rynek jako pierwsze mają szansę zbudować trwałe relacje handlowe, zanim warunki konkurencji się wyrównają.

