Parlament Europejski zatwierdził przedłużenie zwolnienia z ceł na import stali i żelaza z Ukrainy do Unii Europejskiej aż do czerwca 2028 roku. Decyzja ta, choć w założeniu ma wspierać ukraińską gospodarkę w warunkach wojennych, wywołuje kontrowersje i pytania o wpływ na unijny rynek – nie tylko przemysłowy, ale też rolniczy.
Stal z Ukrainy bez barier celnych
Głosowanie w Parlamencie Europejskim zakończyło się zdecydowanym poparciem dla przedłużenia obowiązującego od 2022 roku zawieszenia ceł. Nowe przepisy, przyjęte większością głosów (354 za, 147 przeciw), mają obowiązywać do czerwca 2028 roku z możliwością ich ponownego przedłużenia. Oficjalnie dotyczą wyłącznie stali i żelaza, co potwierdził również polski minister ds. UE, Adam Szłapka.
Decyzja wpisuje się w politykę wsparcia Ukrainy w czasie rosyjskiej agresji i pozwala jej eksporterom na utrzymanie dostępu do unijnego rynku, mimo znacznych zniszczeń infrastruktury i ograniczonych szlaków eksportowych.
Stalowy kręgosłup gospodarki
Jak podkreśla Karin Karlsbro, europosłanka i sprawozdawczyni projektu, ukraiński przemysł stalowy to fundament gospodarki tego kraju. Pomimo wojny, ataków na infrastrukturę i mobilizacji pracowników do armii, przemysł ten nadal działa, a zniesienie barier handlowych ma kluczowe znaczenie dla jego przetrwania i odbudowy.
Czy tylko stal i żelazo? Wątpliwości wokół przepisów
Choć oficjalnie rozporządzenie dotyczy wyłącznie stali i żelaza, w dokumencie brakuje jednoznacznego zapisu ograniczającego liberalizację tylko do tych produktów. Taką niejasność krytykuje m.in. europosłanka Anna Zalewska, wskazując, że zapis może posłużyć jako „furtka” do rozszerzenia zwolnienia z ceł także na produkty rolne.
Minister Szłapka uspokaja, że kwestie żywnościowe są regulowane osobnymi aktami prawnymi i nie ma ryzyka automatycznego otwarcia rynku dla ukraińskich towarów rolnych. Wskazuje też, że udział ukraińskiej stali w całkowitym imporcie do UE wynosi zaledwie ok. 4%, co jego zdaniem nie zagraża europejskiemu przemysłowi.
Kontekst rolny – przemilczany, ale obecny
Równolegle z decyzją ws. stali, trwają prace nad szerszym rozporządzeniem handlowym, które obejmuje niemal wszystkie produkty z Ukrainy – także rolne. Komisja Europejska nie przeprowadziła analizy skutków gospodarczych tego ruchu, co spotkało się z ostrą krytyką ze strony organizacji rolniczych, takich jak Copa-Cogeca.
Obawy dotyczą m.in. nadmiernego importu zboża, drobiu i miodu – produktów, które w poprzednich latach destabilizowały lokalne rynki w Polsce, Rumunii czy na Słowacji. Rolnicy apelują o utrzymanie kontyngentów taryfowych oraz pełną ocenę wpływu liberalizacji na unijną produkcję.
Źródło: forsal.pl

