Nowy pomysł Ministerstwa Edukacji Narodowej wywołał burzę w środowisku oświaty. MEN planuje powrót do kwietniowego terminu egzaminu ósmoklasisty. Nauczyciele nie kryją zaskoczenia i otwarcie mówią: to może pogłębić chaos w szkołach.
MEN zmienia datę egzaminu. „Maj był lepszy”
Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje nowelizację ustawy Prawo oświatowe, która zakłada m.in. przywrócenie egzaminu ósmoklasisty do kwietniowego terminu. To nie wszystko — zmiany mają wspierać nową reformę programową, opartą na koncepcji „Profilu absolwenta i absolwentki”.
Lista argumentów nauczycieli przeciwko kwietniowemu terminowi:
-
Skrócony czas nauki — uczniowie stracą cenne tygodnie na przygotowania.
-
Mniej czasu na powtórki — materiał trzeba „przerobić” szybciej, co oznacza gorsze utrwalenie.
-
Brak obowiązkowych prac domowych — od kwietnia 2024 prace domowe nie są obowiązkowe i nie podlegają ocenie. Efekt? Uczniowie nie ćwiczą samodzielnie w domu.
-
Utrata motywacji po egzaminie — uczniowie, którzy napiszą egzamin w kwietniu, w maju i czerwcu często już „odpuszczają”.
MEN zapowiada więcej zmian. Co jeszcze nas czeka?
Zmiana terminu egzaminu ósmoklasisty to dopiero początek. Z projektu nowelizacji wynika, że:
-
zostanie wprowadzona nowa definicja podstawy programowej — z naciskiem na „oczekiwane efekty uczenia się” zamiast „treści nauczania”,
-
zlikwidowany zostanie egzamin z łaciny jako alternatywa dla języka obcego na maturze,
-
uczniowie będą mieli krótszy czas na wgląd do sprawdzonych prac – z 6 do 3 miesięcy,
-
cyfryzacja szkół przyspieszy – MEN planuje uruchomienie centralnego dziennika elektronicznego,
-
zmienią się zasady oceniania w klasach mundurowych.
Reforma edukacji w cieniu krytyki
Choć MEN zapewnia, że zmiany mają służyć lepszej edukacji i przygotowaniu uczniów do życia w nowoczesnym społeczeństwie, nauczyciele są sceptyczni. Reformy postrzegają jako pozorne ułatwienia, które realnie komplikują codzienną pracę szkół.
Co na to rodzice i uczniowie?
Coraz częściej słychać głosy zaniepokojonych rodziców, którzy obawiają się, że zmiany uderzą w jakość edukacji. Uczniowie? Ci bardziej martwią się o wynik egzaminu niż o jego termin. Ale nawet oni zauważają, że szybszy egzamin to mniej czasu na naukę.

